Karta w Orange bez zobowiązań - czy to się faktycznie kalkuluje?
Orange przygotował propozycję dla klientów, którzy nie chcą wiązać się umową ani stałym abonamentem. Sprawdzamy, czy taryfy na kartę mogą realnie konkurować z klasycznymi ofertami abonamentowymi.
Poza standardowymi abonamentami Orange proponuje również rozwiązanie skierowane do osób, które nie chcą podpisywać żadnej umowy. Sprawdziliśmy, jak taka propozycja wypada w codziennym użytkowaniu i czy da się na niej realnie zaoszczędzić względem wariantów z zobowiązaniem. Okazuje się, że pomarańczowy operator przygotował tę ofertę w sposób dopracowany.
Elastyczność jako priorytet
Warto docenić operatorów, którzy potrafią zaproponować sensowne warunki różnym grupom odbiorców. Orange oferuje mnóstwo wariantów abonamentowych, ale ma też w zanadrzu klasyczne rozwiązania przedpłacone, skierowane do tych, którym zależy na swobodzie i braku regularnych, wymuszonych opłat. Mimo że taki wariant nie wymaga umowy, systematyczne doładowania konta niosą za sobą realne korzyści - operator w ramach flagowej promocji potrafi przyznać naprawdę duże pakiety danych. Dzięki niej w skali roku można zgromadzić ponad 9000 gigabajtów transferu. Przejdźmy jednak do szczegółów cenowych.
Podstawą oferty na kartę są trzy warianty cyklicznych pakietów, różniące się ceną, a co za tym idzie - również zakresem bonusów i dodatkowego internetu:
- 35 zł na 30 dni - 50 GB internetu (w tym 12,03 GB do wykorzystania w UE, na Ukrainie, w Norwegii, Liechtensteinie, Mołdawii i na Islandii); nielimitowane rozmowy i SMS-y w Polsce i UE; promocja dająca 9900 GB w skali roku
- 40 zł na 30 dni - 100 GB internetu (13,75 GB w roamingu); promocja z 10200 GB rocznie
- 50 zł na 30 dni - 200 GB internetu (17,19 GB w roamingu); promocja z 10800 GB rocznie
Wszystkie wskazane wyżej opcje działają na zasadzie powtarzalnych opłat. Choć formalnie nie jest to abonament ani umowa w klasycznym rozumieniu, użytkownik pozostaje związany z operatorem, bo taki model po prostu wychodzi korzystniej finansowo. Jeśli jednak liczy się pełna swoboda, dostępne są też pakiety jednorazowe - aktywowane na określony czas, bez automatycznego odnawiania. Płatność jest jednorazowa, a usługa działa tylko przez wskazany w ofercie okres. Wybór jest szeroki: od 35 zł za 30 dni (50 GB), przez 10 zł za 7 dni (14 GB), po pakiety kwartalne, na przykład 93 zł za 93 dni (300 GB), oraz roczne - 365 zł za 365 dni (2000 GB).
Które z tych propozycji mają największy sens ekonomiczny? Wśród dostępnych wariantów kilka wyróżnia się jako naprawdę rozsądne wybory, niebędące obciążeniem dla portfela. Cykliczny pakiet za 35 zł zasługuje na uwagę - w standardzie daje 50 GB, a dzięki promocji realnie można liczyć na ponad 800 GB miesięcznie, plus internet w roamingu unijnym oraz brak przepadania niewykorzystanych gigabajtów, które się kumulują. To rozwiązanie bez większych wad.
Prawdziwym rodzynkiem jest jednak jedna z opcji jednorazowych - roczna opłata z góry, czyli 365 zł za 365 dni działania usługi. Jednorazowe wydanie niemal czterystu złotych może brzmieć jak duży wydatek, ale trzeba spojrzeć na to szerzej. W tej cenie zyskujemy cały rok bez dodatkowych kosztów, a w pakiecie znajdziemy aż 2 terabajty danych. Taki wynik z łatwością bije podstawowe abonamenty w cenie 40-50 zł, które oferuje wielu operatorów na rynku.
Na marginesie warto wspomnieć, że Orange bez umowy ma realną konkurencję w postaci T-Mobile, który proponuje zbliżoną ofertę przedpłaconą. Tam też znajdziemy kilka pakietów (od 30 zł jako najtańszy), a operator uruchomił własną promocję dającą dostęp do tysięcy gigabajtów danych w ciągu roku.
Źródło: AntyWeb
Źródło: AntyWeb


