Technologie

iPhone Duo i duch Surface Duo: jak Apple znów zbiera po Microsofcie

Nazwa składanego iPhone'a przypomina projekty Microsoftu z 2019 roku, ale to nie jest historia o kradzieży nazw. To historia o firmie, która regularnie ma rację zbyt wcześnie, i firmie, która czeka na właściwy moment.

6 min czytania

Branża nowych technologii ma swój niepisany scenariusz, powtarzany z żelazną regularnością. Ktoś odważy się na nietypowy pomysł, zainwestuje w niego góry pieniędzy i wysiłku marketingowego, a rynek odpowiada obojętnością - klienci narzekają, inwestorzy patrzą krzywo, a produkt kończy w archiwum nieudanych eksperymentów. Potem mijają lata, technologia dojrzewa, świat się przyzwyczaja, a rywale czekają w cieniu. I nagle Apple pokazuje własną odsłonę tej samej idei, a znaczna część internetu reaguje tak, jakby to dopiero teraz się wszystko zaczęło.

Z tego właśnie powodu oficjalna nazwa składanego iPhone'a wywołała u mnie szeroki uśmiech. Wcześniej Apple sięgnął po nazwę Neo, która wielu skojarzyła się z niewydanym nigdy Surface Neo. Teraz mamy iPhone Duo - a to od razu przywodzi na myśl Surface Duo.

Nie ma tu jednak mowy o żadnej kradzieży w dosłownym sensie. Nazwy nie są eksponatami muzealnymi chronionymi jak dzieła sztuki. Nikt z Cupertino nie wtargnął do siedziby Microsoftu po tajne dokumenty, nie było też żadnego nocnego rajdu komandosów po nazwę Duo. Rzeczywistość wygląda odwrotnie - to Microsoft sam wyrzucił te nazwy na śmietnik, a Apple po prostu podniósł to, co leżało bez właściciela na chodniku.

I to właśnie czyni tę sprawę dużo bardziej wciągającą, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Bo nie chodzi tu wcale o nazewnictwo. To opowieść o firmie, która od dwudziestu lat ma niezwykły talent do przychodzenia na imprezę zbyt wcześnie, po czym opuszczania jej chwilę przed tym, jak robi się naprawdę interesująco.

Surface Duo był jednym z ostatnich przebłysków odwagi Microsoftu

Trzeba wrócić do roku 2019, kiedy branża technologiczna miała zupełnie inne oblicze. Sztuczna inteligencja nie zdominowała jeszcze każdego newsa. Składane urządzenia były wciąż niszową ciekawostką. Samsung raczkował z pierwszymi odsłonami rodziny Galaxy Fold. Wielu producentów smartfonów wciąż zastanawiało się, czy przyszłość leży w klasycznych telefonach, czy w nowej kategorii łączącej telefon z tabletem.

Wtedy właśnie Microsoft zaprezentował dwa urządzenia wyglądające jak wysłannicy z innej rzeczywistości. Surface Neo miał być komputerem z dwoma ekranami i nowym systemem Windows 10X. Surface Duo z kolei był telefonem z Androidem, złożonym z dwóch niezależnych wyświetlaczy połączonych zawiasem.

Z perspektywy czasu łatwo przeoczyć znaczenie tego momentu, bo obydwa projekty ostatecznie zawiodły - Neo nigdy nie wyszedł ze stadium koncepcji, a Duo zniknął po dwóch generacjach. Podczas samej prezentacji trudno było jednak nie zauważyć, że Microsoft naprawdę próbował stworzyć coś autorskiego. Nie kolejnego laptopa, nie kolejnego tabletu, nie jeszcze jednej odmiany dobrze znanego sprzętu. Po raz pierwszy od dawna firma zdawała się gotowa zaryzykować i wymyślić zupełnie nową kategorię produktu.

To właśnie tłumaczy sympatię, jaką technologiczni entuzjaści mają dla Surface Duo do dziś. Nie dlatego, że był to najlepszy telefon swojej epoki - wręcz przeciwnie. Bywał uciążliwy, był drogi, miał problemy z oprogramowaniem, a Android nie zawsze radził sobie z obsługą dwóch ekranów naraz. Dla przeciętnego użytkownika zakup takiego urządzenia oznaczał akt wiary. Mimo wszystkich tych wad Duo miał coś, czego dzisiejszemu rynkowi elektroniki użytkowej bardzo brakuje.

Miał charakter.

To słowo rzadko pojawia się w recenzjach sprzętu, bo nie da się go zmierzyć benchmarkiem ani wpisać do tabeli specyfikacji, nie mówiąc już o wykresie porównującym moc procesorów. A jednak najbardziej zapamiętane urządzenia w historii branży - pierwszy iMac, Nokia N95, Motorola RAZR, PSP czy pierwszy Surface Pro - miały właśnie tę cechę. Nie były bezbłędne, ale miały własną osobowość. Surface Duo wpisywał się w tę samą tradycję.

iPhone Duo

Największy problem Microsoftu to zbyt wczesna racja

Patrząc na historię Microsoftu z odpowiedniej perspektywy, widać wyraźny wzorzec. Firma zaskakująco często trafnie ocenia, dokąd zmierza rynek, ale znacznie rzadziej wystarcza jej wytrwałości, by na tej trafnej diagnozie w ogóle zarobić.

To nie pierwszy taki przypadek. Tablety Microsoft prezentował na długo przed debiutem iPada. Zegarki rozwijał, gdy większość ludzi nie widziała sensu w ekranie na nadgarstku. Interfejs Windows Phone wyglądał świeżo na tle konkurencji. Chmurę Azure zaczęto budować, gdy część rynku traktowała rozwiązania chmurowe raczej jako gadżet niż fundament nowoczesnej informatyki.

Problem w tym, że sama słuszna prognoza nie wystarcza. Rynek technologiczny nie działa według reguł, które chcieliby widzieć inżynierowie. Nie premiuje pomysłów, nie premiuje wizji, nie premiuje nawet racji. Premiuje wytrwałość.

To dlatego wiele przełomowych produktów wcale nie powstało u pionierów. Historia biznesu zna wiele firm, które trafnie przewidziały nadchodzące trendy, a jednak nie zbudowały na tym trwałej pozycji. Bycie pierwszym brzmi szlachetnie tylko do momentu ogłoszenia wyników finansowych. W praktyce pionier często finansuje cały rynek za innych - płaci za badania, edukację klientów, pierwsze błędy i pierwsze porażki. Kiedy rynek dojrzewa, korzyści zbiera zwykle kto inny.

Surface Duo idealnie odpowiada temu wzorcowi. W dniu premiery wielu pytało, kto właściwie potrzebuje takiego urządzenia. Dziś cały segment składanych telefonów opiera się na przekonaniu, że użytkownicy chcą większej powierzchni ekranu, lepszego multitaskingu i możliwości pracy na kilku aplikacjach naraz. To nie znaczy, że Microsoft miał gotową, idealną receptę - oznacza jedynie, że pytania, które stawiał, były znacznie bardziej sensowne, niż sądziła wtedy część komentatorów.

Apple gra dokładnie odwrotnie niż Microsoft

Najbardziej intrygujące jest to, że Apple praktycznie nigdy nie zależało na roli pioniera. W internetowych dyskusjach firma z Cupertino często bywa przedstawiana jako wizjoner prowadzący całą branżę w przyszłość, ale rzeczywistość jest dużo bardziej pragmatyczna.

Przez większość swojej nowszej historii Apple zachowuje się jak cierpliwy obserwator. Pozwala innym eksperymentować, popełniać błędy i wydawać miliardy dolarów na tworzenie nowych kategorii produktów. Pozwala im testować reakcje klientów, a potem spokojnie analizuje wyniki tych testów.

iPhone Duo

Kiedy Samsung latami inwestował w składane telefony, Apple się nie spieszył. Kiedy Huawei testował nowe formy urządzeń mobilnych, Apple nie robił nerwowych ruchów. Kiedy Microsoft budował ekosystem wokół Neo i Duo, również nie było widać żadnej paniki po stronie Apple'a. Z punktu widzenia entuzjastów technologii taka postawa często wyglądała na stagnację - w świecie żyjącym z premiery na premierę łatwo pomyśleć, że firma się spóźnia albo przestaje rozumieć rynek.

Tyle że Apple gra według zupełnie innych reguł. Nie chce być pierwszy - chce być pierwszy w momencie, w którym to naprawdę ma znaczenie. To fundamentalna różnica.

Bycie pierwszym producentem składanego telefonu to osiągnięcie ciekawe dla historyków technologii. Bycie producentem pierwszego składanego telefonu, który kupują masowo zwykli klienci, to osiągnięcie ważne dla akcjonariuszy. I niezależnie od tego, czy ktoś lubi tę filozofię, trzeba przyznać, że przez ostatnie dwie dekady sprawdzała się ona niemal bezbłędnie.

Dlatego porażka Duo intryguje bardziej niż wiele sukcesów

Paradoks polega na tym, że o Surface Duo mówi się dziś prawdopodobnie więcej niż w czasach, gdy trafiał do sklepów. Nie dlatego, że ktoś nagle odkrył jego zalety - po prostu dzisiejszy rynek elektroniki użytkowej coraz rzadziej proponuje coś naprawdę nietypowego.

Większość telefonów wygląda dziś praktycznie tak samo. Podobnie jest z laptopami. Nawet składane telefony zaczynają być coraz bardziej podobne do siebie. W takim otoczeniu wspomnienie urządzenia, które próbowało pójść własną drogą, nabiera dodatkowego blasku.

Nie potrafię więc mieć Apple'owi tego za złe. Jeśli cała sytuacja we mnie coś wywołuje, to raczej tęsknotę za Microsoftem, który jeszcze bywał na tyle odważny, by ryzykować. Za firmą skłonną budować coś dziwnego, nieoczywistego, obarczonego realną szansą porażki. Za Microsoftem, który wierzył, że przyszłość może wyglądać inaczej niż teraźniejszość.

Prawdziwy dramat tej historii nie leży w tym, że Apple przejęło nazwę Duo. Leży w tym, że gdy słyszymy dziś „iPhone Duo”, przypominamy sobie, jak łatwo Microsoft oddał coś dużo cenniejszego niż cztery litery - prawo do powiedzenia „a nie mówiliśmy?”.

Źródło: Spider's Web

Źródło: Spider's Web

Technologie

Chińscy naukowcy chcą zamienić opuszczone kopalnie w podziemne farmy

W Chinach rozważa się wykorzystanie ponad 12 tysięcy nieczynnych kopalń węgla jako miejsc do prowadzenia uprawy roślin w warunkach całkowicie kontrolowanych przez człowieka. To pomysł, który brzmi jak fabuła filmu science fiction, ale ma realne podłoże w problemach klimatycznych rolnictwa.

3 min czytania