Technologie

iPhone 18 Pro Max 1 TB z wolniejszą pamięcią niż wersja 512 GB - co pokazały testy

Chińscy testerzy z kanału HOMOLAB wykazali, że najdroższy wariant iPhone'a 18 Pro Max korzysta z innego typu pamięci flash niż model 512 GB. W praktyce oznacza to możliwe spadki prędkości przy bardzo intensywnym zapisie danych.

4 min czytania

Kupujesz iPhone’a 18 Pro Max? Nie bierz jednej wersji, bo jest gorsza
Kupujesz iPhone’a 18 Pro Max? Nie bierz jednej wersji, bo jest gorsza

Warianty o pojemności 512 GB czy 1 TB w smartfonach Apple to już standard, który przestał zaskakiwać klientów. Firma od dłuższego czasu proponuje takie konfiguracje pamięciowe, traktując to jako oczywisty krok rynkowy.

Nie brakuje osób, dla których duża przestrzeń na dane w kieszeni jest realną potrzebą, a nie fanaberią. Inni sięgają po najdroższe wersje po prostu dlatego, że mogą sobie na nie pozwolić i nie chcą martwić się zarządzaniem miejscem na dysku.

Dla osób pracujących zawodowo na telefonie - instalujących mnóstwo aplikacji specjalistycznych czy trzymających rozległe zbiory plików bez wsparcia chmury - taka pojemność bywa codziennym udogodnieniem. Dla pozostałych to bardziej zapas na wszelki wypadek, z którego być może nigdy nie skorzystają w pełni. Niezależnie od powodu, model 1 TB stał się trwałym elementem oferty giganta z Cupertino.

iPhone 18 Pro Max: QLC kontra TLC

Sporo emocji wzbudziła najnowsza wersja iPhone'a 18 Pro Max z pamięcią 1 TB, a to za sprawą materiałów opublikowanych przez chiński kanał HOMOLAB. Powodem jest zastosowanie innego typu pamięci - QLC - w porównaniu z tańszym wariantem 512 GB, który korzysta z pamięci TLC. Kluczowa różnica sprowadza się do tego, że QLC pozwala zmieścić więcej danych na tej samej powierzchni układu, co ułatwia upakowanie dużej pojemności, choć wiąże się z inną charakterystyką techniczną niż w starszych rozwiązaniach.

Żeby zachować płynność działania, inżynierowie Apple wykorzystali wielowarstwowy mechanizm szybkich buforów. Każdy zapisywany plik trafia najpierw do najszybszej pamięci podręcznej, co pozwala telefonowi reagować bez zwłoki.

Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy użytkownik non-stop przesyła ogromne ilości danych, a bufory się wypełniają. W takim momencie system przechodzi do zapisu bezpośrednio w pamięci QLC, co przy dłuższym obciążeniu przekłada się na spadek prędkości transferu.

Na sytuację wpływa też to, w jakim stopniu pamięć jest już zapełniona:

  • Pusta pamięć: dostępny jest dynamiczny bufor SLC o wielkości nawet 250 GB
  • Zapełnienie na poziomie 60 proc.: bufor kurczy się do około 58 GB

Im mniejszy bufor, tym szybciej kontroler musi przełączyć się na zapis bezpośredni - a właśnie w tych ekstremalnych warunkach syntetyczne testy wykazały największe spowolnienia.

Codzienne użycie a tzw. RAM-pokalipsa

Warto podkreślić, że w typowych scenariuszach - instalowaniu zwykłych aplikacji, surfowaniu po internecie, fotografowaniu czy graniu - opisany mechanizm działa bezbłędnie, bo krótkie serie zapisu w pełni obsługuje szybki bufor.

Wyniki zaprezentowane przez HOMOLAB odzwierciedlają fizyczne ograniczenia technologii QLC pod nieustannym, maksymalnym obciążeniem, a nie realistyczne zachowanie smartfona w rękach przeciętnego użytkownika.

Podłoże tej decyzji technologicznej wydaje się dość oczywiste - rynek boryka się z tzw. RAM-pokalipsą oraz skokowym wzrostem cen komponentów krzemowych.

Sam Tim Cook odnosił się wcześniej do problemu rosnących kosztów podzespołów, a producenci starają się znaleźć równowagę między kosztami produkcji i utrzymaniem w ofercie modeli o najwyższych pojemnościach. Zastosowanie pamięci QLC to naturalna odpowiedź na potrzebę zmieszczenia 1 TB danych przy jednoczesnym wzroście cen wafli krzemowych.

Trzeba jednak zachować spokój - odnotowane w testach spadki prędkości dotyczą wyłącznie warunków skrajnych. Aby całkowicie zapełnić oba bufory, użytkownik musiałby jednorazowo zrzucić do telefonu naprawdę ogromne partie danych - na przykład instalować od razu kilkadziesiąt gigabajtów gier albo bez przerwy nagrywać długie materiały wideo w formacie open gate lub ProRes. Do tego w dzisiejszych realiach, gdy wiele osób korzysta z dodatkowych pakietów iCloud, trudno w ogóle doprowadzić do zapełnienia całego 1 TB. W typowym, codziennym użytkowaniu praktycznie nikt nie doprowadzi kontrolera pamięci do takiego stanu.

Czy wersja 512 GB to lepszy wybór?

Patrząc na temat pragmatycznie, jeśli komuś zależy na rozsądnym wydaniu pieniędzy przy zachowaniu stabilnej wydajności, sensowniejszym wyborem przy zakupie flagowca jest wariant 512 GB z pamięcią TLC. Czy taki stan rzeczy powinien mieć miejsce? Niekoniecznie. Warto jednak wiedzieć o tym przed wydaniem dużej sumy na telefon, że tańsza wersja może okazać się lepszym rozwiązaniem.

Różnicę cenową między wariantami można bez trudu przeznaczyć na zewnętrzny, szybki dysk SSD podłączany przez port USB-C. Przy regularnej pracy z dużymi plikami wideo takie rozwiązanie i tak sprawdzi się wygodniej oraz bezpieczniej podczas przenoszenia materiałów do montażu.

Źródło: Spider's Web