Technologie

Dlaczego faktura za chmurę rośnie szybciej niż biznes - i jak to sprawdzić

Chmura obliczeniowa nie gwarantuje automatycznych oszczędności - problem zaczyna się, gdy zużycie zasobów rośnie szybciej niż wartość, jaką generują dla firmy. Kluczem do zrozumienia sytuacji jest wspólna miara dla CFO i CIO, a nie sama wysokość faktury.

6 min czytania

Chmura nie zawsze obniża koszty. Kiedy rachunek zaskakuje CFO? - Brandsit
Chmura nie zawsze obniża koszty. Kiedy rachunek zaskakuje CFO? - Brandsit

Obietnica chmury obliczeniowej była prosta: koniec z kupowaniem infrastruktury na zapas i płaceniem za moc, która stoi bezczynnie. W praktyce wiele organizacji zamiast przewidywalnych oszczędności dostało fakturę, której wysokości trudno się doszukać logicznego powiązania z wynikami biznesu.

Kłopot nie tkwi w tym, że usługi chmurowe są drogie z definicji. Zaczyna się dopiero wtedy, gdy tempo zużycia zasobów wyprzedza tempo, w jakim rosną korzyści dla firmy. W sytuacji, gdy dział finansowy obserwuje coraz wyższe rachunki, a dział IT zgłasza coraz większe potrzeby infrastrukturalne, nikt nie jest w stanie ocenić, czy ten wzrost ma jakiekolwiek uzasadnienie.

Elastyczność, nie automatyczne oszczędności

W modelu tradycyjnym firmy musiały kupować serwery i licencje z wyprzedzeniem, zanim faktycznie potrzebowały tej mocy. Chmura zmieniła tę logikę, oferując zasoby uruchamiane na żądanie i rozliczane według realnego wykorzystania.

To jednak nie znaczy, że taki model zawsze wychodzi taniej. Prawdziwą wartością chmury jest tempo wdrożenia, dostęp do nowych technologii oraz zdolność do reagowania na zmienny popyt. Same oszczędności przychodzą tylko wtedy, gdy organizacja jest w stanie precyzyjnie dopasować zużycie zasobów do faktycznych potrzeb.

Ekonomiczne uzasadnienie chmury jest najsilniejsze przy obciążeniach sezonowych, dynamicznie rosnących albo trudnych do prognozowania. Traci na znaczeniu w przypadku systemów, które działają z podobnym natężeniem przez całą dobę - tam firma może płacić za elastyczność, której praktycznie nie wykorzystuje.

Właściwym pytaniem nie jest więc, czy chmura jest tańsza, lecz które konkretne aplikacje faktycznie zasługują na cenę, jaką płaci się za jej elastyczność.

Koszt rodzi się już w architekturze

Faktura chmurowa to nie tylko maszyny wirtualne. Składają się na nią również bazy danych, przestrzeń dyskowa, backupy, monitoring, zabezpieczenia, licencje, wsparcie techniczne oraz transfer danych.

To właśnie te dodatkowe usługi najczęściej tłumaczą różnicę między wyliczeniami z etapu planowania migracji a rzeczywistą kwotą na koncie. W przypadku AWS koszty zależą m.in. od kierunku przepływu danych, wybranego regionu, strefy dostępności oraz zastosowanych komponentów sieciowych. Nieprzemyślany sposób komunikacji między poszczególnymi elementami jednej aplikacji może zatem generować stałe, powtarzające się opłaty, nawet jeśli sama warstwa obliczeniowa jest dobrze zoptymalizowana.

Z perspektywy biznesu istotne jest to, że koszt nie jest generowany dopiero w momencie zamknięcia miesiąca rozliczeniowego. Powstaje już na etapie decyzji o architekturze, poziomie redundancji, sposobie replikacji danych czy okresie przechowywania logów.

Najbardziej kosztowna bywa migracja istniejących systemów bez zmiany sposobu ich funkcjonowania. Jeśli aplikacja była przewymiarowana już w lokalnym centrum danych, po przeniesieniu do chmury wciąż będzie zużywać zbyt dużo zasobów - z tą różnicą, że każda niewykorzystana jednostka mocy zamienia się teraz w konkretny, widoczny koszt operacyjny.

Chmura sama z siebie nie usuwa nieefektywności infrastruktury. Może jedynie zmienić formę, w jakiej firma za tę nieefektywność płaci.

Wysoki rachunek nie musi świadczyć o problemie

Częstym błędem jest oceniania skuteczności działań chmurowych wyłącznie przez pryzmat łącznej kwoty wydatków. Rachunek wyższy o 20 proc. może wskazywać na utratę kontroli nad zasobami, ale może też być efektem obsłużenia 50 proc. większej liczby klientów.

Sama wartość faktury nie pozwala rozstrzygnąć, z którą z tych sytuacji mamy do czynienia.

Z tego powodu kluczowego znaczenia nabiera pomiar kosztu przypadającego na klienta, transakcję, zamówienie, zapytanie API czy inny konkretny wynik biznesowy. FinOps Foundation podkreśla, że ekonomika jednostkowa staje się wspólnym językiem porozumienia między finansami, technologią i zespołami produktowymi. Koszty można rozliczać między innymi w przeliczeniu na klienta, transakcję, usługę, obsłużony przypadek lub wygenerowany przychód.

Jeśli łączny rachunek rośnie, a jednocześnie koszt pojedynczej transakcji spada, firma najprawdopodobniej korzysta z efektu skali. Jeżeli natomiast liczba klientów rośnie równolegle z kosztem ich obsługi, oznacza to, że infrastruktura staje się coraz mniej wydajna.

To pogorszenie się kosztu jednostkowego - a nie samo przekroczenie jakiejś granicznej sumy na fakturze - jest sygnałem, że chmura przestaje realnie poprawiać ekonomikę przedsiębiorstwa.

FinOps musi wyprzedzać fakturę

Organizacje coraz częściej widzą ten problem, ale wciąż mają trudności z jego rozwiązaniem. Z danych Flexera wynika, że 63 proc. badanych firm ma już wdrożony zespół FinOps, a jednak szacowany udział marnowanych wydatków chmurowych i tak wzrósł do 29 proc. Zarządzanie kosztami wciąż jest głównym wyzwaniem związanym z chmurą dla 85 proc. respondentów.

To dowodzi, że sam dashboard, raport czy powołanie centralnego zespołu nie rozwiązują problemu. FinOps nie działa, jeśli włącza się do gry dopiero po zamknięciu miesiąca i ogranicza się do poszukiwania nieużywanych zasobów.

Największy wpływ na koszty ma etap wcześniejszy - projektowanie aplikacji, wybór baz danych, ustalanie wymaganego poziomu dostępności i planowanie skalowania. Wydatki chmurowe rodzą się bowiem w kodzie, w konfiguracji infrastruktury i w decyzjach produktowych, a nie w księgowości.

Potrzebna jest wspólna miara dla CFO i CIO

Dyrektor finansowy wnosi do dyskusji budżet, cele marżowe, prognozy sprzedażowe oraz ocenę ryzyka związanego z wieloletnimi zobowiązaniami. Dyrektor IT z kolei rozumie rzeczywiste wykorzystanie zasobów, wymagania bezpieczeństwa, specyfikę aplikacji i techniczne skutki ograniczania wydatków.

Dopiero zestawienie obu tych perspektyw pozwala ocenić, czy dany wydatek jest zwykłym marnotrawstwem, czy uzasadnioną ceną za konkretną wartość. Redundancja zwiększa rachunek, ale zmniejsza skutki awarii. Monitoring generuje koszty, lecz przyspiesza wykrywanie problemów. Środowiska testowe nie przynoszą przychodu w sposób bezpośredni, ale ograniczają ryzyko błędów na produkcji.

Celem nie jest zatem osiągnięcie najniższego możliwego rachunku, a znalezienie najlepszej równowagi między kosztem, wartością i ryzykiem.

Rozmowy między CFO a CIO powinny skupiać się na tym, czy koszt przypadający na klienta spada, które produkty generują największe wydatki, kto odpowiada za ich rentowność oraz czy poniesione koszty realnie przekładają się na sprzedaż, jakość lub bezpieczeństwo.

W ten sposób pytanie o to, dlaczego faktura znów wzrosła, ustępuje miejsca znacznie istotniejszemu: czy dodatkowy wydatek poprawił wynik produktu.

Publiczna chmura nie jest dla każdej aplikacji

Czasem optymalizacja oznacza przeniesienie stabilnego i intensywnie eksploatowanego systemu do infrastruktury prywatnej lub modelu hybrydowego. To nie jest dowód porażki całej strategii chmurowej danej firmy.

Uptime Institute zwraca uwagę, że wysokie koszty są głównym powodem przenoszenia części obciążeń z chmury publicznej, choć skala takiego odwrotu jest często przesadzana w opinii publicznej. Firmy zwykle pozostają w modelu hybrydowym i selektywnie decydują, które aplikacje najlepiej wpisują się w dany model kosztowy.

Chmura zachowuje przewagę tam, gdzie liczy się szybkie skalowanie, testowanie nowych rozwiązań i dostęp do zaawansowanych usług. Infrastruktura prywatna może z kolei lepiej sprawdzić się w przypadku stabilnych systemów o dużym i przewidywalnym wykorzystaniu. Decyzja nie powinna więc dotyczyć całej organizacji, lecz konkretnego obciążenia, jakie ma obsłużyć.

Koszt musi rosnąć wolniej niż wartość

Zwiększenie wydatków nie jest problemem, jeśli infrastruktura obsługuje proporcjonalnie większą sprzedaż, liczbę klientów lub skalę działalności. Sygnał alarmowy pojawia się dopiero, gdy zaczyna rosnąć koszt obsługi jednej jednostki biznesowej.

Dojrzałe zarządzanie chmurą nie polega na kurczowym ograniczaniu każdej pozycji na fakturze. Polega na weryfikowaniu, czy dodatkowy wydatek przekłada się na większą skalę działania, lepszy produkt, mniejsze ryzyko lub szybsze wejście na rynek.

Chmura przestaje przynosić oszczędności w momencie, gdy jej zużycie rośnie szybciej niż generowana przez nią wartość biznesowa. Dlatego CFO i CIO powinni razem monitorować koszt przypadający na klienta, transakcję lub usługę, zamiast oceniać całą strategię chmurową jedynie na podstawie wysokości miesięcznej faktury.

Źródło: Brandsit