Technologie

Data Act zmienia reguły gry w IT: koniec łatwego zamykania klientów na dane

Od 12 września 2025 roku obowiązuje unijny Data Act, który ogranicza możliwość wiązania klientów przez kontrolę nad danymi z urządzeń i systemów. Konkurencja przenosi się teraz na jakość usług, analitykę i umiejętność wykorzystania informacji.

5 min czytania

Data Act uderza w vendor lock-in. Co zmieni w IT? - Brandsit
Data Act uderza w vendor lock-in. Co zmieni w IT? - Brandsit

Dostęp do danych generowanych przez urządzenia i systemy był od lat wygodnym narzędziem trzymania klienta przy jednym dostawcy technologii. Data Act podkopuje ten mechanizm, przesuwając rywalizację firm w stronę jakości świadczonych usług, analityki oraz umiejętności praktycznego wykorzystania zebranych informacji.

Regulacja obowiązująca od 12 września 2025 roku nie oznacza, że firmy zewnętrzne dostają prawo do wszystkich danych, jakimi dysponuje producent. Daje jednak użytkownikom podłączonych produktów - samochodów, maszyn przemysłowych, urządzeń medycznych czy systemów energetycznych - realną kontrolę nad danymi, które te urządzenia wytwarzają. Osoba lub firma korzystająca z takiego sprzętu może te dane odebrać, przetworzyć samodzielnie lub przekazać dostawcy usług wybranemu przez siebie.

Dla firm oznacza to przesunięcie punktu, w którym budowana jest przewaga rynkowa. Producent wciąż korzysta z tego, że dobrze zna swoje urządzenie i ma bezpośrednią relację z klientem, jednak samo posiadanie danych telemetrycznych już nie wystarczy, by kontrolować cały rynek usług powstających wokół produktu.

Dane z maszyny nie muszą już prowadzić do producenta

Najsilniej Data Act odczuje rynek usług posprzedażowych. Firma obsługująca maszynę będzie mogła wykorzystać dane, które ta maszyna generuje, aby zamówić diagnostykę, naprawę, ubezpieczenie czy usługę utrzymania predykcyjnego u dostawcy niezależnego od producenta. To istotna zmiana w branżach, gdzie zakup urządzenia jest w praktyce początkiem wieloletniej relacji handlowej.

Producenci maszyn, pojazdów, sprzętu medycznego czy systemów automatyki dotąd zarabiali nie tylko na sprzedaży, ale też na monitoringu, częściach zamiennych, serwisie i oprogramowaniu. Wyłączność na dane pozwalała im dodatkowo kontrolować cały rynek usług towarzyszących produktowi. Data Act uderza właśnie w praktykę blokowania konkurencji poprzez odmowę udostępnienia danych potrzebnych do naprawy czy analizy.

W efekcie producent będzie musiał znaleźć inny argument, dla którego klient powinien nadal korzystać z jego serwisu. Jeśli jedynym powodem było uniemożliwienie dostępu konkurencji do danych, taki model biznesowy staje się łatwym celem presji rynkowej. Jeśli natomiast przewaga opiera się na lepszych algorytmach, sprawniejszej obsłudze i trafniejszych rekomendacjach, nowe przepisy mogą tę przewagę nawet umocnić.

Regulacja otwiera dane, ale nie oddaje całej wiedzy

Obowiązek udostępniania dotyczy przede wszystkim danych surowych oraz wstępnie przetworzonych, do których producent lub operator ma łatwy dostęp - na przykład informacji o temperaturze, ciśnieniu, prędkości, lokalizacji czy zużyciu energii. Poza podstawowym zakresem regulacji zostają zaawansowane analizy, modele predykcyjne, prognozy i dane wywnioskowane.

To rozgraniczenie ma ogromne znaczenie dla strategii produktowych firm. Surowa telemetria stanie się ogólnie dostępna, ale umiejętność przekształcenia jej w prognozę awarii, rekomendację produkcyjną czy ocenę ryzyka może wciąż pozostać unikalną kompetencją dostawcy. Wartość biznesowa przesuwa się więc z etapu zbierania danych do etapu ich interpretacji.

Najlepszym sposobem ochrony marży nie będzie już techniczne blokowanie informacji, lecz rozwijanie takich analiz i usług, których klient nie dostanie razem z prostym eksportem danych. Firmy, które dotąd skupiały się na kontrolowaniu interfejsów, będą musiały zainwestować w oprogramowanie, wiedzę branżową i obsługę klienta.

Chmura: łatwiejsze wyjście nie oznacza łatwej migracji

Nowe przepisy dotyczą również dostawców infrastruktury, platform i oprogramowania. Klienci mają zyskać możliwość zakończenia umowy, wyeksportowania swoich danych i przejścia do innego dostawcy. Od 12 stycznia 2027 roku mają zniknąć opłaty naliczane przy zmianie dostawcy, w tym te za wyprowadzenie danych z systemu.

Zmiana ta godzi w modele biznesowe, w których usługa była tania na wejściu, ale kosztowna w momencie wyjścia. To jednak nie oznacza definitywnego końca lock-inu. Wyeksportowanie bazy danych nie odtworzy samo z siebie procesów, integracji, konfiguracji i logiki biznesowej, która działała w dotychczasowej aplikacji. W przypadku modeli SaaS i PaaS klient otrzyma dane i interfejsy, lecz nie kopię całej usługi.

Data Act osłabi więc lock-in ekonomiczny szybciej, niż zniweluje lock-in technologiczny. Sama likwidacja opłat nie pomoże firmie, która wcześniej nie zadbała o dokumentację integracji, nie panuje nad własnymi danymi albo zbudowała kluczowe procesy wokół funkcji dostępnych tylko u jednego dostawcy.

Działy zakupowe IT powinny więc oceniać nie tylko cenę, ale też jakość samego procesu wyjścia z usługi. Przed wyborem systemu warto sprawdzić format eksportu danych, dostępność API, realny czas potrzebny na migrację oraz sposób, w jaki dane są usuwane po zakończeniu współpracy.

Kontrakty staną się częścią architektury danych

Firmy powinny na nowo przeanalizować umowy sprzedaży, leasingu, serwisu, subskrypcji oraz usług chmurowych. Kluczowego znaczenia nabierają definicje danych, cele ich wykorzystywania, zasady udostępniania partnerom oraz mechanizmy kończenia współpracy.

Umowa musi odpowiadać rzeczywistości - jakie dane są generowane, gdzie są przechowywane, w jaki sposób można je wyeksportować i które z nich faktycznie stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa. Samo powołanie się na tajemnicę handlową nie powinno automatycznie zamykać drogi do danych. Dostawca może żądać odpowiednich zabezpieczeń, ale musi wykazać, że istnieje realne ryzyko poważnej szkody.

Dla firm oznacza to konieczność wyraźnego rozdzielenia telemetrii należnej użytkownikowi od danych osobowych, informacji technicznych oraz analiz będących własnością intelektualną. Bez takiego podziału trudno będzie równocześnie wypełniać obowiązki wynikające z przepisów i chronić wiedzę firmy.

Przegrają nie najwięksi, lecz najbardziej zamknięci

Data Act nie zrówna automatycznie szans małego integratora z globalnym producentem. Duże firmy wciąż mają za sobą kapitał, silną markę, skalę działania i rozwinięte ekosystemy partnerskie. Regulacja odbiera im jednak część przewagi, która wynikała wyłącznie z kontrolowania dostępu do danych.

Najbardziej narażone są firmy, których przychody z usług opierają się na wyłącznym dostępie do danych z urządzeń, a także dostawcy chmury i SaaS, u których utrzymanie klienta wynikało głównie z wysokich kosztów migracji. Na zmianach zyskają natomiast niezależni serwisanci, integratorzy, firmy analityczne oraz dostawcy narzędzi do zarządzania API i wymianą danych.

Sam dostęp do danych nie tworzy jeszcze wartości biznesowej. Potrzebne są do tego kompetencje branżowe, odpowiednia infrastruktura, zaufanie klienta oraz zdolność przełożenia telemetrii na konkretny efekt - niższy koszt, mniej przestojów, lepsze wykorzystanie energii albo szybszą naprawę.

Źródło: Brandsit