Astroscale chce wysłać na orbitę kosmicznych ochroniarzy dla europejskich satelitów
Brytyjsko-japońska firma Astroscale zaproponowała budowę floty niewielkich, manewrowych satelitów, które mają patrolować orbitę i bronić strategicznej infrastruktury przed podejrzanymi zbliżeniami obcych obiektów. Pierwszy taki strażnik mógłby polecieć w kosmos jeszcze przed 2030 rokiem.
Firma Astroscale wyszła z pomysłem, by europejska infrastruktura wojskowa i komunikacyjna na orbicie doczekała się własnej ochrony osobistej. Koncepcja zakłada stworzenie floty niewielkich, bardzo zwrotnych statków kosmicznych, które krążyłyby wokół strategicznych satelitów i reagowały na niepokojące manewry innych obiektów w pobliżu. Według deklaracji firmy pierwszy taki strażnik mógłby znaleźć się na orbicie w czasie krótszym niż trzy lata. Pomysł opiera się na współpracy kilku krajów europejskich - zamiast przydzielać osobnego obrońcę do każdego satelity, Wielka Brytania, Francja i Niemcy mogłyby razem finansować i utrzymywać wspólne patrole orbitalne.
Rosyjskie manewry pokazały, czemu ochrona jest potrzebna
Na konieczność takich rozwiązań zwrócił uwagę incydent z października, gdy rosyjski obiekt Kosmos-2612 wykonał serię manewrów tuż przy amerykańskim satelicie radarowym ICEYE-X36. Jak informował Spider's Web, oba urządzenia zbliżyły się do siebie na odległość zaledwie kilkuset metrów, a jeden z systemów monitorujących sugerował nawet dystans rzędu 26 metrów, choć dokładność tego pomiaru pozostaje niepewna. Nie stwierdzono żadnej fizycznej ingerencji, jednak samo zachowanie rosyjskiego satelity wzbudziło niepokój o bezpieczeństwo zachodnich urządzeń orbitalnych.
To nie był pojedynczy incydent. Rosyjskie satelity Łucz-1 i Łucz-2 od lat krążą w pobliżu zachodnich satelitów telekomunikacyjnych umieszczonych na orbicie geostacjonarnej, czyli około 35 786 km nad równikiem. Wcześniejsze ustalenia dotyczące rosyjskich działań szpiegowskich wskazywały, że sam Łucz-2 zbliżał się do co najmniej 17 takich obiektów.
To właśnie przed tego typu zagrożeniami ma bronić system zaproponowany przez Astroscale. Małe, wysoce manewrowe satelity miałyby obserwować otoczenie cennych urządzeń, wychwytywać intruzów i odpowiednio reagować na ich groźne zbliżenia. Firma nie zdradziła jednak, jak miałoby wyglądać ewentualne fizyczne powstrzymywanie przeciwnika.
Ochrona orbity powstanie z technologii sprzątającej kosmiczne śmieci
Astroscale to japońskie przedsiębiorstwo z rozbudowaną filią w Wielkiej Brytanii, które na co dzień zajmuje się serwisowaniem satelitów oraz usuwaniem śmieci kosmicznych. W ramach misji ELSA-d, uruchomionej w 2021 roku, firma sprawdziła w praktyce precyzyjne podchodzenie do innych obiektów oraz magnetyczne przechwytywanie celu. Z kolei sonda ADRAS-J w grudniu 2024 roku podleciała do porzuconego członu japońskiej rakiety na dystans około 15 metrów.
Firma zamierza teraz wykorzystać zdobyte doświadczenie w zastosowaniach militarnych. Alex Godfrey, szef działu obronnego Astroscale, powiedział w rozmowie z serwisem Space.com, że satelita pełniący funkcję ochronną nie wymaga bardziej zaawansowanej technologii niż ta stosowana w urządzeniach serwisowych. Przy dokowaniu trzeba bowiem zbliżyć się do celu na zero metrów, natomiast patrolowanie orbity pozwala utrzymywać większy dystans.
Podobne koncepcje były już wcześniej zgłaszane. Kanadyjska MDA Space pokazała platformę MIDNIGHT, przeznaczoną między innymi do inspekcji, ochrony i obsługi satelitów wojskowych. Propozycja Astroscale idzie jednak dalej niż pojedyncza konstrukcja - firma mówi o międzynarodowej sieci ochronnej, w której kilka państw wspólnie zabezpieczałoby swoją infrastrukturę.
Jeden strażnik na kilka satelitów
Godfrey przyrównuje taki system do eskorty lotniskowca - najcenniejsza jednostka na morzu nigdy nie pływa sama, lecz towarzyszą jej mniejsze okręty. Na orbicie mogłaby obowiązywać podobna logika: jeden manewrowy satelita ochronny nadzorowałby jednocześnie kilka urządzeń należących do różnych krajów.
Przykładowo Wielka Brytania, Francja i Niemcy mogłyby wspólnie utrzymywać jednego satelitę patrolowego w rejonie swoich urządzeń na orbicie geostacjonarnej, podczas gdy kolejny obiekt pilnowałby innej części orbity. Dzięki takiemu podziałowi koszty rozkładałyby się na kilka państw, a liczba osobnych misji mogłaby się zmniejszyć.
Z szacunków Astroscale wynika, że koszt jednej misji ochronnej mógłby wynieść około 1 proc. wartości dużego wojskowego systemu łączności. Jako przykład firma podaje brytyjski program Skynet, wyceniany na 8,4 mld funtów.
Unia Europejska już inwestuje w kosmiczną ochronę
Warto dodać, że Unia Europejska prowadzi równolegle odrębny, zbliżony projekt o nazwie BODYGUARD, nastawiony na rozwój autonomicznych systemów wykrywania zagrożeń orbitalnych. Inicjatywa otrzymała dofinansowanie w wysokości blisko 6,5 mln euro z Europejskiego Funduszu Obronnego, a jej koordynację prowadzi francuska firma Agenium Space.
Dokumentacja Komisji Europejskiej wskazuje, że opracowywane technologie mają służyć do wykrywania, oceny i monitorowania potencjalnie wrogich satelitów. Pod uwagę brane jest także zastosowanie robotyki lub laserów jako narzędzi przeciwdziałania zagrożeniom. Projekt ma jednak charakter badawczy i nie jest bezpośrednio powiązany z propozycją Astroscale.
Jednocześnie Francja ogłosiła, że od 2027 roku zamierza rozmieszczać pierwsze manewrowe satelity ochronne, powstające w ramach programów Toutatis i Orbit Guard. Europa nie startuje więc od zera w dziedzinie aktywnej obrony orbitalnej - wyzwaniem pozostaje raczej scalenie rozproszonych krajowych inicjatyw w jeden spójny system.
Pierwszy strażnik może trafić na orbitę jeszcze przed 2030 rokiem
Astroscale zapewnia, że byłoby w stanie przygotować do startu pierwszego satelitę ochronnego w czasie krótszym niż trzy lata. Nick Shave, szef brytyjskiego oddziału firmy, zaznacza jednak, że mimo trwających rozmów z potencjalnymi klientami w Europie, żadne kontrakty na budowę takich urządzeń nie zostały dotąd podpisane.
Wielka Brytania planuje rozbudowę własnych zdolności kontroli przestrzeni kosmicznej, a jej strategia obronna zakłada inwestycje w systemy reagowania na zagrożenia orbitalne. Zanim jednak nadejdzie rok 2030, konieczne będą demonstratory technologii, odpowiednie finansowanie oraz porozumienia pomiędzy poszczególnymi państwami.
Sam satelita pełniący rolę ochroniarza nie daje gwarancji bezpieczeństwa wobec każdego rodzaju ataku. Może za to poprawić zdolności obserwacji i odstraszania obcych obiektów, zanim te zdążą zbliżyć się do newralgicznej infrastruktury. To, czy europejska flota eskortowa rzeczywiście powstanie, zależy teraz od decyzji rządów i operatorów satelitów, a nie wyłącznie od możliwości technicznych samej Astroscale.
Źródło: Spider's Web


