Technologie

Aplikacja Strażnik ostrzega przed dronami szybciej niż rządowy Alert RCB

Niezależny twórca połączył dane z Ukrainy, alerty RCB i RSO oraz ruch lotniczy w jedną, darmową aplikację do śledzenia zagrożeń powietrznych. Autor tekstu przekonuje, że działa ona sprawniej niż oficjalne systemy ostrzegania.

4 min czytania

Boję się tej aplikacji. Jest lepsza niż Alert RCB i do tego za darmo
Boję się tej aplikacji. Jest lepsza niż Alert RCB i do tego za darmo

Autor materiału mieszka w województwie graniczącym z Ukrainą, na terenie którego znajduje się gmina Turobin - miejsce, w które niedawno spadła rosyjska rakieta. W chwili uderzenia syreny alarmowe w regionie milczały, a włączyły się dopiero po fakcie. Rząd zapewniał wtedy, że sytuacja jest pod kontrolą i że komunikacja działa prawidłowo, a osoby krytykujące system ostrzeżeń usłyszały sugestię, by zastanowiły się nad swoim podejściem. Po tym zdarzeniu zasady rozsyłania alertów zmieniono, w efekcie czego autor zaczął otrzymywać po kilka powiadomień dziennie. W czwartek 17 września do samych alertów dołączyły także syreny alarmowe, co - jak opisuje - może doprowadzić człowieka do skraju wytrzymałości.

Tego dnia w mieście dało się zauważyć oznaki dezorganizacji. Część mieszkańców schowała się w piwnicach, inni zostali w miejscu pracy, a jednocześnie na jednym z centralnych placów odbywały się wojskowe obchody rocznicy napaści Rosji na Polskę z 1939 roku - z udziałem orkiestry, w pełnej gali. Po tym doświadczeniu autor uznał, że ma dość panującego chaosu. Właśnie wtedy trafił na informację o istnieniu aplikacji, która pozwala podejść do tematu zagrożeń ze znacznie mniejszym stresem.

Strażnik pokazuje zagrożenie dronami. Obywatel wyręczył rząd

Na Ukrainie od pewnego czasu funkcjonują systemy monitorowania dronów, które umożliwiają mieszkańcom bieżące śledzenie zagrożenia z powietrza. Rozwiązania te są bezpłatne i dostępne do wykorzystania w dobrej wierze. Piotr Kukier zdecydował się przygotować podobny system monitoringu, dopasowany do polskich realiów.

Powstała w ten sposób aplikacja scala dane z Alertu RCB, systemu Neptun służącego do wykrywania dronów oraz innych źródeł informacji. Sam twórca opisuje swój projekt w następujący sposób:

Strażnik to nieoficjalna mapa zagrożeń powietrznych dla Polski. Zestawia informacje o dronach i rakietach nad Ukrainą z alertami RCB i RSO, strefami PAŻP, ruchem ADS-B oraz doniesieniami medialnymi. Mapa działa na żywo w przeglądarce, a aplikacje na Androida i iPhone'a wysyłają powiadomienia o alarmach, także przy zamkniętej aplikacji.

Piotr Kukier, twórca aplikacji Strażnik

Po instalacji autor zapoznał się z ostrzeżeniem, że aplikacja nie ma zastępować komunikatów rządowych, oraz z instrukcją opisującą sposób stopniowania poziomów zagrożenia. Przyznaje, że z instrukcji niewiele zrozumiał, tłumacząc to swoim wieloletnim zwyczajem ignorowania takich materiałów - podobnie jak w grach RPG, gdzie zamykał oczy i klikał na chybił trafił w systemie punktów. Aplikację po prostu włączył i na jakiś czas o niej zapomniał.

Kolejnego dnia, jadąc samochodem i słuchając podcastu, autor usłyszał nagle sygnał syren, co wywołało u niego poważne przestrachanie. Powodem był wykryty przez Strażnika atak dronowy, którego kurs był zbieżny z terytorium Polski. Chwilę później aplikacja wygenerowała kolejny, jeszcze bardziej alarmujący sygnał - poziom zagrożenia wzrósł, ponieważ pojawił się komunikat RCB informujący o poderwaniu lotnictwa. Co istotne, oficjalny Alert RCB dotarł do autora dziesięć minut później niż ostrzeżenie z aplikacji.

Zaniepokojony sytuacją, autor otworzył aplikację i zobaczył podgląd dronów, które mogły stanowić dla niego zagrożenie - jednak tego dnia ukraińska obrona przeciwlotnicza zdołała je zneutralizować we własnej przestrzeni powietrznej, po czym alarm został odwołany. Twórca aplikacji zapowiedział jednocześnie kolejne poprawki, mające ograniczyć zbędny stres u użytkowników.

Autora tekstu zaskoczyła szybkość reakcji na realne wydarzenia oraz gotowość do bieżącego dopasowywania działania aplikacji do faktycznej sytuacji. Deklaruje, że nie zamierza usuwać Strażnika z telefonu, chwaląc go jako rozwiązanie naprawdę dobre - w tym za integrację z lokalizacją miejsc ukrycia. Aplikację można samodzielnie przetestować, pobierając ją z App Store oraz Sklepu Play. Jedna kwestia jednak nie daje autorowi spokoju.

Wojna za polską granicą trwa już cztery lata, Ukraińcy udostępniają otwarte API do śledzenia dronów, a w Polsce nawet Alert RCB kojarzy się z chaosem i frustracją. Zwykły użytkownik samodzielnie stworzył przejrzystą aplikację, którą na bieżąco udoskonala. Rząd, jak podsumowuje autor, zdaje się w tym czasie pozostawać w bezruchu, ograniczając się do wysyłania przypadkowych komunikatów, na przykład o szóstej rano, po czym wraca do bezczynności. Jego zdaniem to nie tak powinien wyglądać system ostrzegania obywateli.

Źródło: Spider's Web