Amazon zautomatyzował magazyny milionem robotów, ale koszty ponoszą ludzkie stawy i mięśnie
Globalna sieć logistyczna Amazona korzysta już z ponad miliona maszyn, a firma wciąż zatrudnia blisko 1,6 mln osób. Badania pokazują jednak, że automatyzacja ogranicza liczbę ciężkich wypadków, za to zwiększa skalę drobniejszych urazów związanych z narzuconym przez roboty tempem pracy.
Flota robotów działających w magazynach Amazona przekroczyła już milion sztuk, a firma równolegle utrzymuje zatrudnienie na poziomie niemal 1,6 mln osób na całym świecie. Relacja między liczbą maszyn a liczbą etatów zmienia się jednak z każdą kolejną inwestycją w automatyzację. Kluczowe pytanie nie dotyczy już tylko tego, ile miejsc pracy zniknie, ale tego, jak zmienia się codzienność ludzi, którzy wciąż pracują obok algorytmów podejmujących coraz więcej decyzji.
Świeża analiza ujawnia ciekawy, choć niepokojący wzorzec. Maszyny faktycznie zmniejszają ryzyko najpoważniejszych wypadków w magazynach, lecz jednocześnie sprzyjają powstawaniu drobniejszych kontuzji wynikających z monotonnych, powtarzalnych czynności. Powodem jest tempo pracy, które w rosnącym stopniu dyktują właśnie roboty.
Milion robotów to nie koniec - firma szykuje się na kolejne inwestycje
Próg miliona wdrożonych robotów Amazon przekroczył w czerwcu 2025 roku. Symboliczna, milionowa maszyna zasiliła centrum logistyczne w Japonii, dołączając do floty działającej w ponad 300 obiektach rozsianych po całym świecie. Obecnie dyskusja nie koncentruje się już na samym rekordzie liczbowym, lecz na konsekwencjach automatyzacji prowadzonej od wielu lat.
Warto podkreślić, że roboty Amazona wcale nie przypominają humanoidalnej armii znanej z filmów science fiction. Zdecydowana większość to niewielkie platformy jezdne, które przewożą całe regały z towarem. Pozostałe maszyny zajmują się sortowaniem przesyłek, przekładaniem produktów oraz kompletowaniem zamówień do wysyłki. Firma inwestuje też w ramiona robotyczne wyposażone w coraz lepsze systemy rozpoznawania obiektów. Jeden z modeli, Vulcan, potrafi nawet analizować siłę nacisku, co pozwala mu obsługiwać towary wymagające delikatniejszego traktowania.
W klasycznym magazynie to pracownik wędrował między regałami, by skompletować zamówienie. W obiekcie zautomatyzowanym role często się odwracają - robot dowozi właściwy regał, a zadaniem człowieka jest odebranie towaru, zeskanowanie go i odłożenie we wskazane miejsce. Dzięki temu znika konieczność pokonywania wielu kilometrów i dźwigania ciężkich przedmiotów. Ginie za to coś innego - naturalne przerwy między kolejnymi czynnościami. Pracownik może niemal bez przerwy powtarzać ten sam ruch, ponieważ kolejne produkty same do niego przyjeżdżają.
Brad Greenwood, profesor George Mason University, zauważa, że w takim systemie to właśnie robot zaczyna w praktyce narzucać rytm pracy człowiekowi. Algorytmy mają za zadanie usprawniać przepływ towarów, a ich głównym celem jest jak najszybsze przetwarzanie zamówień. Amazon zapewnia, że dzięki robotom pracownicy są odciążani z najbardziej wymagających zadań. Krytycy odpowiadają jednak, że wzrost wydajności całego magazynu może w praktyce oznaczać większą presję na osoby obsługujące poszczególne stanowiska.
Tempo zmian wcale nie zwalnia. We wrześniu Amazon ogłosił, że przeznaczy ponad 100 mln dolarów na budowę nowej fabryki w stanie Indiana w USA. Zakład ma ruszyć do 2028 roku i wytwarzać sprzęt dla rozwijającej się sieci logistycznej firmy.
Spadek liczby poważnych wypadków, ale więcej drobnych kontuzji
Opisywany problem znajduje potwierdzenie w badaniu opublikowanym w czasopiśmie ILR Review. Autorzy - Gordon Burtch, Brad Greenwood i Kiron Ravindran - zestawili dane dotyczące bezpieczeństwa pracy w magazynach z robotami i bez nich. Wnioski pokazują, że wprowadzenie automatyzacji wiązało się ze spadkiem liczby poważnych urazów aż o 40 procent, ponieważ maszyny przejmowały część najbardziej ryzykownych czynności i tym samym ograniczały narażenie ludzi na ciężkie wypadki.
Z drugiej strony liczba lżejszych urazów wzrosła o 77 procent. Chodzi głównie o kontuzje przeciążeniowe i problemy wynikające z wykonywania powtarzalnych ruchów. Naukowcy łączą ten efekt między innymi ze wzrostem tempa pracy wymuszonym przez maszyny. Badanie opierało się na danych historycznych z ponad 150 magazynów z lat 2016-2019, więc jego wyników nie można automatycznie odnosić do wszystkich obecnie działających placówek Amazona - mimo to sytuacja i tak stawia firmę w niewygodnym świetle.
Amazon podważa jednak większość krytycznych doniesień dotyczących bezpieczeństwa pracy. Firma podkreśla, że od 2019 roku globalny wskaźnik rejestrowanych incydentów zmniejszył się o 43 procent, a wskaźnik zdarzeń skutkujących nieobecnością w pracy spadł aż o 70 procent. Są to jednak inne mierniki, obejmujące inny okres i inną grupę danych, więc nie stoją w bezpośredniej sprzeczności z wynikami wspomnianego badania naukowego.
1,6 mln etatów - czy roboty zaczną je wypierać?
Z raportu kwartalnego wynika, że na koniec czerwca 2026 roku Amazon zatrudniał dokładnie 1 595 000 osób na pełny i niepełny etat. Rok wcześniej liczba ta wynosiła 1 546 000, co oznacza wzrost o 49 tysięcy zatrudnionych.
Nie sposób więc stwierdzić, że rosnąca flota robotów doprowadziła dotychczas do spadku globalnego zatrudnienia w firmie. Warto jednak pamiętać, że podawana liczba pracowników dotyczy całego Amazona, łącznie z działalnością technologiczną i chmurową, a nie wyłącznie segmentu magazynowego.
Nie oznacza to jednak, że automatyzacja nie wpłynie na skalę przyszłych rekrutacji. Jak opisywał w 2025 roku The New York Times, powołując się na wewnętrzne dokumenty firmy, Amazon rozważał możliwość ograniczenia planowanego zapotrzebowania na pracowników w USA o ponad 160 tysięcy osób do 2027 roku oraz o ponad 600 tysięcy do 2033 roku.
Nie chodziło przy tym o zapowiedź zwolnienia takiej liczby obecnych pracowników, lecz o szacunki dotyczące etatów, których firma może po prostu nie musieć tworzyć dzięki postępującej automatyzacji. Przedstawiciele Amazona zaznaczali, że dokumenty te odzwierciedlały analizy jednego zespołu, a nie oficjalną strategię całego przedsiębiorstwa.
Automatyzacja generuje jednocześnie nowe etaty dla techników, programistów oraz specjalistów od konserwacji sprzętu. Nie ma jednak pewności, czy każda osoba wykonująca dziś powtarzalną pracę fizyczną będzie w stanie bez trudu przebranżowić się na takie stanowisko.
Polska jako poligon doświadczalny przyszłości Amazona
Efekty automatyzacji widać również w polskich centrach logistycznych. Serwis Spider's Web pisał już wcześniej o rozwoju floty robotów Amazona, gdy liczyła ona około 500 tysięcy urządzeń - wtedy liczba zatrudnionych ludzi była ponad trzykrotnie wyższa od liczby maszyn.
Dobrym przykładem obrazującym zmianę jest nowe centrum logistyczne w Dobromierzu na Dolnym Śląsku. We wrześniowym materiale o jego uruchomieniu opisano plan wdrożenia 5 tysięcy robotów przy jednoczesnym zatrudnieniu ponad 1000 pracowników do końca 2026 roku.
Nie oznacza to oczywiście prostego przełożenia jeden robot za jednego człowieka - maszyny realizują różnorodne zadania, a wiele procesów wciąż wymaga udziału ludzi. Liczby te pokazują jednak, jak znaczna część pracy w nowoczesnym centrum logistycznym może już przebiegać w sposób zautomatyzowany.
Najważniejsze pytanie dotyczy tego, co stanie się, gdy roboty opanują również pozostałe czynności wykonywane dziś przez ludzi. Amazon wciąż potrzebuje ogromnej rzeszy pracowników, ale kolejne inwestycje wskazują wyraźnie, że firma dąży do stopniowego ograniczania udziału pracy ręcznej w obsłudze zamówień.
Dla klientów przekłada się to na szybsze dostawy. Dla pracowników może natomiast oznaczać zupełnie inne obowiązki, wyższe wymagania oraz konieczność zdobywania nowych kompetencji - a dla części z nich także kurczące się szanse na zatrudnienie przy zadaniach, które maszyny potrafią już wykonywać bez udziału człowieka.
Źródło: Spider's Web
