Technics EAH-A1000: nowe słuchawki audiofilskiej marki kontra Sony i Bose
Japoński producent wraca z nausznymi słuchawkami bezprzewodowymi wycenionymi na 1890 zł, które mają konkurować z najmocniejszymi graczami rynku. Sprawdzamy, czy naturalne brzmienie i solidne ANC wystarczą, by przekonać do siebie kupujących.
Skąd się wziął Technics?
Historia marki zaczyna się w 1965 roku w Japonii, gdzie powstała jako część koncernu Matsushita, znanego dziś pod nazwą Panasonic. Od początku celowała w odbiorców, dla których muzyka to coś więcej niż dźwięk lecący z głośnika. Sławę zbudowała dzięki gramofonom, które do dziś są cenionym sprzętem wśród DJ-ów na całym świecie.

Na przełomie wieków marka straciła na znaczeniu i na jakiś czas zniknęła z rynku. Powróciła ponad dziesięć lat temu pod hasłem ponownego odkrywania muzyki, stawiając na wierne odwzorowanie dźwięku zgodnie z intencją twórcy, bez sztucznych upiększeń. Do dziś nad każdym produktem pracuje pięcioosobowy zespół, który wspólnie decyduje o czystości brzmienia, kładąc nacisk na naturalność.
Nowość: słuchawki EAH-A1000
Premiera tego modelu to próba przeniesienia audiofilskich wrażeń poza salon - do plecaka, samochodu czy pociągu. Cena w Polsce wynosi niemal 1900 złotych, co stawia je w bezpośredniej rywalizacji z propozycjami Bose i Sony.

Aby uniwersalne słuchawki nauszne mogły zasłużyć na uznanie, powinny spełniać kilka warunków:
- zapewniać komfort noszenia nawet podczas wielogodzinnego użytkowania
- skutecznie tłumić hałas biura czy kabiny samolotu, ułatwiając koncentrację
- mieć tryb adaptacyjny, który rozsądnie wzmacnia ważne dźwięki z otoczenia
- oferować baterię wystarczającą na dwa dni pracy bez konieczności ładowania
- przede wszystkim gwarantować wysoką jakość dźwięku, niezależnie od tego, czy słuchamy YouTube'a, filmu Nolana czy Adele
Model EAH-A1000 realizuje każdy z tych punktów, i to z pewnym zapasem.

Wygląd i komfort noszenia
Pierwsze wrażenie robi stonowana, elegancka stylistyka, która pasuje zarówno do biurowego wnętrza, jak i klimatu imprezy w słuchawkach. Okrągłe muszle wykończono metalem, który odbija światło w sposób podkreślający logo producenta.
Najbardziej intrygującym elementem konstrukcji jest sposób mocowania muszli - zastosowano pojedyncze ramię, co zwiększa przestrzeń wewnątrz obudowy, ale wymaga szczególnej dbałości o wytrzymałość elementu, przez który prowadzony jest kabel. Jak wynika z rozmów z inżynierami Technics, cały proces projektowania to nieustanne poszukiwanie równowagi - nie tylko w kwestii ramienia. Akumulator umieszczono w jednej muszli, a resztę podzespołów elektronicznych w drugiej.
Obie muszle muszą ważyć tyle samo, by zachować balans, co z kolei narzuca ograniczenia co do rozmiaru baterii - Technics nie korzysta z dodatkowych przeciwwag. Sytuację komplikuje fakt, że nad produktem pracuje wiele zespołów, a produkcja finalna zlokalizowana jest w Malezji. Firma dysponuje jednak także laboratorium w Tokio, co pozwala szybko testować nowe rozwiązania na miejscu.
Samo rozwiązanie z pojedynczym ramieniem sprawdza się bardzo dobrze - działa bezawaryjnie i umożliwia złożenie słuchawek do niewielkiego etui. Pałąk można swobodnie regulować, dopasowując go do kształtu głowy, co zapobiega zsuwaniu się słuchawek przy intensywniejszym ruchu. Mimo że trening w tak dużych słuchawkach to nie codzienność autora, jedna wizyta na siłowni pokazała, że nawet masywne słuchawki Apple'a mogą towarzyszyć ćwiczeniom.

Siła docisku do głowy to kolejny przykład szukania złotego środka przez inżynierów. Udało im się zmniejszyć nacisk względem poprzedniej generacji, nie poświęcając przy tym stabilności noszenia. Dzięki temu po kilkunastu minutach noszenia o słuchawkach po prostu się zapomina.
Warto też wspomnieć o poduszkach stykających się bezpośrednio ze skórą - pokryto je ekoskórą i wypełniono pianką z pamięcią kształtu. Taki układ zapewnia komfort nawet podczas długich sesji, nie powoduje nadmiernego pocenia wokół uszu, a dodatkowo wspomaga izolację akustyczną.
Technologie rodem z audiofilskiego laboratorium
Zanim przejdziemy do samego brzmienia, warto przyjrzeć się rozwiązaniom technicznym, którymi chwali się producent. Źródłem dźwięku jest tu spory, 40-milimetrowy przetwornik. Jak zaznacza producent, przetworniki o dużej średnicy trudniej kontrolować, bo nawet drobne przechylenie czy odkształcenie membrany może generować zniekształcenia. Dlatego Technics zastosował technologię płynu magnetycznego, znaną wcześniej z modeli dokanałowych EAH-TZ700 i EAH-AZ100. Płyn stabilizuje pracę membrany, dzięki czemu użytkownik słyszy czysty sygnał bez niepożądanych szumów.
Za czystość brzmienia odpowiada też technologia SST, czyli Symmetrical Surround Technology, wywodząca się z głośników Technics. Jej zadaniem jest wyrównywanie ciśnienia po obu stronach membrany, co przekłada się na szybszy i bardziej stabilny ruch. Samą membranę wykonano ze sztywnego włókna węglowego o kształcie stożka - inżynierowie testowali różne materiały, ale ten sprawdził się najlepiej przy dużych membranach.
Jak w praktyce brzmią EAH-A1000?

Odpowiedź na pytanie o jakość dźwięku jest jednoznacznie pozytywna. Najbardziej rzuca się w uszy naturalność brzmienia - nie ma tu mowy o agresywnym stylu ani sztucznie podbitych basach. Zamiast tego wielokrotnie pojawiało się wrażenie stania pośrodku sceny, otoczonym przez instrumenty i wokal. Doskonale było to słychać w utworze „Get Lucky”, który Technics wykorzystał podczas prezentacji - dało się wyraźnie rozróżnić perkusję, syntezatory i gitarę, a nagranie zachowało pełną dynamikę.
Wiele utworów ujawniało detale wcześniej niezauważalne. Precyzyjny, ciepły bas dodawał energii rockowym kawałkom, a klarowność aranżacji pozwalała zachować intymny charakter nagrań, co dało się zweryfikować podczas słuchania Adele. Słuchawki nie faworyzują żadnego pasma częstotliwości, więc sprawdzają się przy różnorodnych gatunkach muzycznych. Pozostaje pytanie, jak wypadają w zastosowaniach biurowych.
ANC na poziomie liderów rynku

O komforcie długotrwałego noszenia była już mowa, ale równie istotna jest jakość redukcji hałasu - a tu Technics nie ustępuje Sony i Bose. Słuchawki potrafią dopasowywać poziom tłumienia dźwięków do warunków otoczenia, a nawet do indywidualnego kształtu uszu użytkownika. Producent przeanalizował kształty uszu i głów 500 dorosłych osób, by na tej podstawie dobrać optymalne algorytmy ułatwiające skupienie, na przykład podczas podróży autobusem.
Za tę funkcję odpowiadają cztery mikrofony umieszczone w każdej muszli, które wykrywają i eliminują hałas napływający z różnych stron. Jakość nagrywania rozmów jest na tyle wysoka, że słuchawki świetnie nadają się do służbowych połączeń - żaden z rozmówców nie zgłaszał efektu robotycznego głosu, typowego dla zbyt agresywnego odszumiania.

Model potrafi też wzmacniać wybrane dźwięki otoczenia, na przykład ludzką mowę, co przydaje się podczas spaceru po mieście, gdy ważna jest orientacja w tym, co dzieje się dookoła. Przełączanie trybów odbywa się za pomocą dedykowanego przycisku na prawej muszli. Znajdziemy tam również włącznik oraz suwak głośności, którego wciśnięcie pauzuje lub wznawia odtwarzanie. Fizyczne przyciski to rozwiązanie sensowne, choć osobiście autor nie uznałby go za lepsze od dużego panelu dotykowego stosowanego przez konkurencję.
Niżej na muszli znajduje się port USB, służący do ładowania oraz podłączenia przewodowego, na przykład do gniazda słuchawkowego laptopa - odpowiedni kabel dołączono do etui. W praktyce znacznie częściej korzysta się jednak z połączenia bezprzewodowego. Model A1000 wspiera kodek LDAC zapewniający transmisję w wysokiej rozdzielczości, a także jest dostosowany do Dolby Atmos z funkcją śledzenia ruchów głowy.

Bateria wystarczająca na dwa dni słuchania
Producent deklaruje do 45 godzin pracy na jednym ładowaniu, a testy potwierdziły wynik bardzo bliski tej wartości. Pełne naładowanie trwa jednak aż 3 godziny, co mogłoby być szybsze. Na pocieszenie, już kilkanaście minut podłączenia do ładowarki daje kilka godzin odtwarzania - to zresztą typowe zachowanie akumulatorów, które ładują się wolniej w miarę zbliżania się do pełnego naładowania.
Czy są jakieś wady?
Można by szukać ich w liczbie urządzeń połączonych jednocześnie, ale tu słuchawki obsługują aż trzy. Można by doszukiwać się problemu w aplikacji, lecz ta działa sprawnie i udostępnia equalizer pozwalający dopasować brzmienie do własnych upodobań. Mimo dokładnej analizy nie znaleziono niczego, co dyskwalifikowałoby ten model - słuchawki są lekkie, solidnie wykonane i wygodnie leżą na głowie. Oferują naturalne, wysokiej jakości brzmienie, skuteczne ANC, długi czas pracy na baterii i prostą obsługę.
Jedyne, czego mogłoby być więcej, to niższa cena. W Polsce ustalono ją na 1890 złotych, czyli nieco powyżej poziomu konkurencji, co może utrudnić Technicsowi zdobycie przewagi nad Sony i Bose. Mimo to, zdaniem autora recenzji, to właśnie te słuchawki wychodzą z tego starcia zwycięsko.
Dla mnie jednak to właśnie te słuchawki wychodzą z tego starcia z tarczą.
autor recenzji
Źródło: Spider's Web


