Szwajcarskie lodowce topnieją w rekordowym tempie. W rok ubyło 5,5 proc. ich objętości
Między lipcem a wrześniem z topniejących lodowców Szwajcarii wypłynęło 2,2 bln litrów wody - to ponad czterokrotnie więcej niż roczne zużycie wody pitnej przez wszystkie gospodarstwa domowe w tym kraju. Dwa mniejsze lodowce zniknęły już całkowicie.
Liczby nie pozostawiają złudzeń: od lipca do września z topniejących alpejskich lodowców Szwajcarii popłynęło aż 2,2 bln litrów wody. To ponad czterokrotność tego, ile w ciągu całego roku zużywają wszystkie szwajcarskie gospodarstwa domowe na cele pitne. Można by uznać, że to dobra wiadomość w czasie suszy, jednak rzeczywistość jest odwrotna - kraj właśnie utracił kolejną ogromną część swoich lodowych rezerw. W ciągu jednego roku ubyło 5,5 proc. całkowitej objętości szwajcarskich lodowców.
Drugi najgorszy rok w historii pomiarów
We wrześniu naukowcy przeanalizowali bilans masy 23 lodowców rozmieszczonych w różnych częściach Alp. Na tej podstawie dokonuje się ekstrapolacji wyników na wszystkie lodowce w kraju, co pozwala oszacować, jak zmieniły się ich łączne zasoby.
Pomiarów dokonała sieć Glacier Monitoring Switzerland (GLAMOS), funkcjonująca przy ETH Zurich oraz uczelniach we Fryburgu i Zurychu. Według najnowszego raportu, w roku hydrologicznym 2025/2026 Szwajcaria utraciła 5,5 proc. całkowitej objętości lodu. Gorszy wynik odnotowano wyłącznie w rekordowym 2022 roku.
To skokowy wzrost w porównaniu z danymi sprzed roku, kiedy mowa była o ubytku rzędu niemal 3 proc. w ciągu jednego sezonu - już wtedy budziło to niepokój. Tegoroczny wynik niemal dwukrotnie przewyższa poprzedni. Jeszcze bardziej niepokojąco wygląda to w dłuższej perspektywie: od 2021 roku, a więc w ciągu zaledwie pięciu lat, zniknęło prawie 20 proc. całej objętości lodowców w Szwajcarii. Tempo topnienia zarejestrowane w okresie 2022-2026 było ponad dwukrotnie wyższe niż w jakimkolwiek wcześniejszym pięcioletnim okresie objętym pomiarami.
Miejscami ubyło kilkanaście metrów lodu
Suche procenty nie do końca oddają skalę zjawiska - znacznie lepiej widać ją na konkretnych przykładach. Na wielu badanych lodowcach w ciągu roku zniknęła warstwa odpowiadająca 2,5-4 metrom lodu. Na jęzorach położonych niżej straty były jeszcze dotkliwsze.
Na Lodowcu Rodanu lokalnie zarejestrowano ubytek sięgający niemal 10 metrów. Z kolei w najniżej położonym punkcie pomiarowym Wielkiego Lodowca Aletsch naukowcy stwierdzili spadek rzędu 13 metrów - to mniej więcej wysokość czteropiętrowego bloku. Lodowce Rodanu, Aletsch i Clariden odnotowały w niektórych punktach najwyższe straty od momentu, gdy w ogóle zaczęto je mierzyć. Dwa mniejsze lodowce - Bella Tola w kantonie Valais oraz Griessfirn w Glarus - przestały istnieć. Lista takich przypadków będzie się powiększać.
Zima nie dała lodowcom żadnej ochrony
Lodowiec potrzebuje zimą przede wszystkim grubej warstwy śniegu. Biała pokrywa odbija promieniowanie słoneczne, izoluje lód znajdujący się głębiej i chroni go przez pierwsze tygodnie lata. Tym razem tej ochrony praktycznie zabrakło. Zima 2025/2026 znalazła się w gronie dziesięciu najuboższych w śnieg sezonów w historii szwajcarskich pomiarów, a najgorzej było na wschodzie i południu Alp.
Potem nadeszło upalne i suche lato. Między majem a wrześniem przez 76 dni izoterma zera stopni utrzymywała się powyżej 4000 m n.p.m. - to ponad dwa razy dłużej niż zwykle i nowy rekord w Szwajcarii. W połowie lata na części lodowców zdążył już stopnieć cały zimowy śnieg, odsłaniając ciemniejszy lód, który pochłania więcej energii słonecznej i topnieje jeszcze szybciej. We wrześniu na punktach pomiarowych GLAMOS nie było już śladu zimowej pokrywy śnieżnej nawet wysoko w górach.
Efekty tych procesów spływały z gór przez całe lato. Wyłącznie w okresie lipiec-wrzesień szwajcarskie lodowce uwolniły około 2,2 bln litrów wody, czyli 2,2 km sześc. - to ponad czterokrotnie więcej niż roczne zużycie wody pitnej przez wszystkie gospodarstwa domowe w kraju. W trakcie gorącego i suchego lata ta woda rzeczywiście stanowiła wsparcie. Lodowce pełnią rolę naturalnych zbiorników retencyjnych - gromadzą opad przez lata, dekady, a nawet stulecia, by w cieplejszych miesiącach uwalniać część zapasu i podtrzymywać przepływ w rzekach.
Kłopot w tym, że tegoroczne 2,2 bln litrów to nie darmowy bonus, lecz uszczuplany kapitał. Im mniejsza będzie powierzchnia i objętość lodowców, tym mniej wody zdołają oddać w kolejnych suchych sezonach. W pewnym momencie wzmożone topnienie przestanie oznaczać więcej wody w rzekach - lodu zabraknie, by dostarczać podobne ilości, a będzie to moment, w którym dodatkowa woda może być najbardziej potrzebna.
Alpy zmieniają się na naszych oczach
Skutki nie ograniczają się wyłącznie do hydrologii. Cofające się lodowce odsłaniają skały, destabilizują zbocza gór i przekształcają krajobraz w tempie widocznym nawet w perspektywie kilku lat. Niekiedy konsekwencje mają charakter wręcz administracyjny - topnienie lodu wymusiło już korektę fragmentu granicy między Szwajcarią a Włochami, ponieważ przebieg wododziału w okolicach Matterhornu przesunął się wraz z zanikającym lodem.
W niektórych miejscach Szwajcarzy próbują spowalniać ten proces. Na lodowcu pod szczytem Titlis rozkładano ogromne białe płachty, które mają ograniczać nagrzewanie powierzchni lodu. Takie zabiegi mogą dawać efekt w skali lokalnej, na przykład przy trasach narciarskich, ale nie są rozwiązaniem możliwym do wdrożenia w skali całych Alp.
Najbardziej wymowna jest jednak nie sama liczba 2,2 bln litrów, lecz to, co za nią stoi. Woda, która tego lata zasiliła szwajcarskie rzeki, była przechowywana w postaci lodu wysoko w górach przez setki, a nawet tysiące lat. W ciągu zaledwie trzech miesięcy znaczna część tego zapasu po prostu odpłynęła. A kolejnego lata lodowiec będzie miał do dyspozycji już mniejsze konto.
Źródło: Spider's Web


