Technologie

Stary Walkman w szufladzie? Może być warty kilkadziesiąt tysięcy złotych

Kolekcjonerzy elektroniki retro gonią za kasetowymi odtwarzaczami Sony, a najbardziej pożądane egzemplarze osiągają ceny liczone w dziesiątkach tysięcy złotych. O finalnej wartości decyduje jednak nie sama marka, a stan i kompletność zestawu.

3 min czytania

Masz stary walkman? Za niektóre modele płacą fortunę
Masz stary walkman? Za niektóre modele płacą fortunę

Rynek kolekcjonerski elektroniki retro potrafi zaskakiwać kwotami. Za najbardziej pożądane egzemplarze walkmanów sprzedający żądają nawet ponad 60 tys. zł, choć to skrajny przypadek, a nie reguła. Wartość konkretnego urządzenia zależy od kilku czynników: konkretnego modelu, jego stanu technicznego, estetyki oraz tego, czy zestaw jest kompletny. Prawdziwym magnesem dla zbieraczy jest Sony TPS-L2 - pierwszy Walkman w historii, wprowadzony na japoński rynek w 1979 roku. Jego rozpoznawalna niebiesko-srebrna obudowa, dwa gniazda słuchawkowe oraz charakterystyczny design zapewniły mu trwałe miejsce w dziejach elektroniki użytkowej.

Do wzrostu popularności tego modelu przyczyniła się także jego obecność w kulturze masowej - TPS-L2 można zobaczyć na przykład w Strażnikach Galaktyki, co dodatkowo podkręciło zainteresowanie tym konkretnym sprzętem. Standardowe egzemplarze wystawiane są za około 560-950 dolarów, natomiast te w stanie idealnym albo profesjonalnie odnowione, z dodatkowym wyposażeniem, osiągają ceny do 2850 dolarów, co odpowiada w przeliczeniu około 61 tys. zł. Uwagę warto zwrócić także na inne konstrukcje Sony z tamtej epoki. Kolekcjonerzy poszukują na przykład modelu WM-DC2 z 1984 roku, który miał system redukcji szumów Dolby C, a także niewielkiego WM-2 z 1981 roku.

Za WM-DC2 w ogłoszeniach padały kwoty do około 1099 dolarów, a za działający, używany egzemplarz WM-2 - blisko 925 dolarów. To dowodzi, że na rynku sprzętu retro znaczenie ma nie tylko sam wiek urządzenia, ale przede wszystkim jego konkretny wariant i parametry techniczne.

Stan techniczny bywa decydujący

O wartości kolekcjonerskiego Walkmana nie przesądza jedynie estetyka obudowy pozbawionej rys. Kluczowa jest sprawność mechanizmu - zużyte paski napędowe, zanieczyszczona głowica, kłopoty z regulacją prędkości odtwarzania czy uszkodzone elementy sterujące mogą znacząco zmniejszyć cenę egzemplarza.

Wyżej cenione są urządzenia, które przeszły fachową renowację. Liczy się też komplet oryginalnych dodatków - instrukcji obsługi, słuchawek czy oryginalnego opakowania. W przypadku sprzętu kolekcjonerskiego takie szczegóły mogą decydować o ostatecznej wartości.

Osoby, które natrafią w domu na stary Walkman, nie powinny zakładać z góry, że trzymają w rękach fortunę. Pierwszym krokiem powinno być odczytanie precyzyjnego oznaczenia modelu i ocena jego kondycji. Warto też analizować zakończone aukcje i realne kwoty transakcji, a nie jedynie ceny wywoławcze proponowane przez sprzedających.

Najwyżej wyceniona oferta może pozostawać bez odzewu przez wiele miesięcy. Realna wartość urządzenia ujawnia się dopiero w momencie, gdy jakiś kupujący faktycznie zdecyduje się zapłacić za konkretny egzemplarz.

Sprzęt z minionej epoki przeżywa renesans

Odrodzenie popularności kaset magnetofonowych i całego sprzętu retro sprawia, że Walkmany znów budzą zainteresowanie - nie tylko wśród doświadczonych kolekcjonerów, ale też młodszych odbiorców. Dla części z nich to sentymentalna pamiątka z przeszłości, dla innych - alternatywny sposób słuchania muzyki bez konieczności sięgania po smartfon. W ostatnich latach obserwujemy regularny wzrost cen różnych urządzeń retro, których wartość rośnie z miesiąca na miesiąc. Analogowe aparaty fotograficzne, kompaktowe cyfrówki, odtwarzacze muzyczne w stylu iPod, a także konsole i gry - wszystko to potrafi dziś osiągać naprawdę wysokie ceny na rynku kolekcjonerskim.

Źródło: AntyWeb