Stary Walkman w szufladzie? Może być warty kilkadziesiąt tysięcy złotych
Kolekcjonerzy elektroniki retro gonią za kasetowymi odtwarzaczami Sony, a najbardziej pożądane egzemplarze osiągają ceny liczone w dziesiątkach tysięcy złotych. O finalnej wartości decyduje jednak nie sama marka, a stan i kompletność zestawu.
Rynek kolekcjonerski elektroniki retro potrafi zaskakiwać kwotami. Za najbardziej pożądane egzemplarze walkmanów sprzedający żądają nawet ponad 60 tys. zł, choć to skrajny przypadek, a nie reguła. Wartość konkretnego urządzenia zależy od kilku czynników: konkretnego modelu, jego stanu technicznego, estetyki oraz tego, czy zestaw jest kompletny. Prawdziwym magnesem dla zbieraczy jest Sony TPS-L2 - pierwszy Walkman w historii, wprowadzony na japoński rynek w 1979 roku. Jego rozpoznawalna niebiesko-srebrna obudowa, dwa gniazda słuchawkowe oraz charakterystyczny design zapewniły mu trwałe miejsce w dziejach elektroniki użytkowej.
Do wzrostu popularności tego modelu przyczyniła się także jego obecność w kulturze masowej - TPS-L2 można zobaczyć na przykład w Strażnikach Galaktyki, co dodatkowo podkręciło zainteresowanie tym konkretnym sprzętem. Standardowe egzemplarze wystawiane są za około 560-950 dolarów, natomiast te w stanie idealnym albo profesjonalnie odnowione, z dodatkowym wyposażeniem, osiągają ceny do 2850 dolarów, co odpowiada w przeliczeniu około 61 tys. zł. Uwagę warto zwrócić także na inne konstrukcje Sony z tamtej epoki. Kolekcjonerzy poszukują na przykład modelu WM-DC2 z 1984 roku, który miał system redukcji szumów Dolby C, a także niewielkiego WM-2 z 1981 roku.
Za WM-DC2 w ogłoszeniach padały kwoty do około 1099 dolarów, a za działający, używany egzemplarz WM-2 - blisko 925 dolarów. To dowodzi, że na rynku sprzętu retro znaczenie ma nie tylko sam wiek urządzenia, ale przede wszystkim jego konkretny wariant i parametry techniczne.
Stan techniczny bywa decydujący
O wartości kolekcjonerskiego Walkmana nie przesądza jedynie estetyka obudowy pozbawionej rys. Kluczowa jest sprawność mechanizmu - zużyte paski napędowe, zanieczyszczona głowica, kłopoty z regulacją prędkości odtwarzania czy uszkodzone elementy sterujące mogą znacząco zmniejszyć cenę egzemplarza.
Wyżej cenione są urządzenia, które przeszły fachową renowację. Liczy się też komplet oryginalnych dodatków - instrukcji obsługi, słuchawek czy oryginalnego opakowania. W przypadku sprzętu kolekcjonerskiego takie szczegóły mogą decydować o ostatecznej wartości.
Osoby, które natrafią w domu na stary Walkman, nie powinny zakładać z góry, że trzymają w rękach fortunę. Pierwszym krokiem powinno być odczytanie precyzyjnego oznaczenia modelu i ocena jego kondycji. Warto też analizować zakończone aukcje i realne kwoty transakcji, a nie jedynie ceny wywoławcze proponowane przez sprzedających.
Najwyżej wyceniona oferta może pozostawać bez odzewu przez wiele miesięcy. Realna wartość urządzenia ujawnia się dopiero w momencie, gdy jakiś kupujący faktycznie zdecyduje się zapłacić za konkretny egzemplarz.
Sprzęt z minionej epoki przeżywa renesans
Odrodzenie popularności kaset magnetofonowych i całego sprzętu retro sprawia, że Walkmany znów budzą zainteresowanie - nie tylko wśród doświadczonych kolekcjonerów, ale też młodszych odbiorców. Dla części z nich to sentymentalna pamiątka z przeszłości, dla innych - alternatywny sposób słuchania muzyki bez konieczności sięgania po smartfon. W ostatnich latach obserwujemy regularny wzrost cen różnych urządzeń retro, których wartość rośnie z miesiąca na miesiąc. Analogowe aparaty fotograficzne, kompaktowe cyfrówki, odtwarzacze muzyczne w stylu iPod, a także konsole i gry - wszystko to potrafi dziś osiągać naprawdę wysokie ceny na rynku kolekcjonerskim.
Źródło: AntyWeb


