Notes i cienkopis kontra sztuczna inteligencja: kawiarnie i pizzerie szukają autentyczności
Ulice polskich miast zalewają wygenerowane przez AI grafiki z jedzeniem i napojami. W odpowiedzi część lokali sięga po tradycyjny rysunek - choć i ten trend okazuje się zapożyczony z internetu.
Przed kawiarnią w jednym z parków stanął niedawno potykacz z niecodzienną grafiką. Widniała na nim oferta napojów - espresso, americano, cappuccino - a każdy z nich przedstawiono w formie obrazka wygenerowanego przez sztuczną inteligencję. Autor tekstu przyznaje, że nie wszedł do lokalu i nie sprawdził, czy kawy faktycznie tak wyglądają, jednak charakterystyczny, lekko bajkowy styl grafiki, przypominający animację, nie pozostawia wątpliwości co do jej pochodzenia.
Takich plakatów w całym mieście już jest mnóstwo
Podobna estetyka towarzyszy dziś reklamom kebabów czy kuchni staropolskiej, a ta sama walka o uwagę toczy się w internecie. Autor napotykał takie grafiki zarówno na ulicach Łodzi, jak i Berlina - dziś praktycznie nie da się od nich uciec.
Problemem nie jest wprowadzanie klientów w błąd - każdy rozumie, że to jedynie ilustracja poglądowa, a realne dania i napoje wyglądają inaczej. Grafika ma po prostu zasugerować, czego można się spodziewać. Ta sama funkcja była jednak wcześniej realizowana przez zwykły napis kredą na tablicy.
Obraz stworzony przez AI nie wypada w niczym lepiej - nie jest ani bardziej precyzyjny, ani bardziej apetyczny, a dla autora tekstu wręcz nieatrakcyjny. Nie przynosi też restauratorom realnych korzyści finansowych czy organizacyjnych, bo wcześniej lokale rzadko inwestowały w ilustracje grafików mające przyciągać wzrok. Fotografie, jeśli już się pojawiały, trafiały głównie do menu, nie na ulicę - i również bywały mocno podkolorowane, by pokazać potrawę w korzystniejszym świetle.
Wszędzie widzę te same pizze, kebaby, schabowe i napoje
Trudno mówić tu o próbie wyróżnienia się - to raczej bezmyślne podążanie za trendem: skoro robią to wszyscy, to i my nie zostajemy w tyle. Może komuś to zwróci uwagę i przyciągnie do lokalu. Mechanizm przypomina popularność żartobliwych sloganów - są powtarzane wielokrotnie, lecz nic nie kosztuje dołączenie do mody, bo ktoś zobaczy rymowankę, uśmiechnie się i pomyśli, że akurat jest głodny, a autorów żartu warto nagrodzić wizytą. Podobnie działa sugestia darmowej kawy, choć w rzeczywistości bezpłatne jest tylko WiFi - dopisane drobnym drukiem, niewidocznym z daleka.
Możliwe, że czas pokaże, że taka strategia się sprawdza. Na razie autor ma wrażenie, że nie zyskują na niej ani restauratorzy, ani klienci - a jednak niewielu decyduje się wyłamać z trendu, bo koszt jest znikomy, a szansa na przyciągnięcie gości zawsze jakaś istnieje.
Niektórzy próbują jednak innej drogi. Jedna ze śląskich pizzerii opublikowała na swoim profilu na Facebooku wpis, w którym zadeklarowała, że nie będzie się reklamować przy pomocy AI. Zamiast tego postawiła na cienkopis i własnoręczny rysunek pizzy w notesie. Rysunek nie wygląda jak prawdziwa pizza, ale - jak zauważa autor - ta wygenerowana przez sztuczną inteligencję też nie wygląda jak prawdziwa. Różnica polega na tym, że powstała z zaangażowaniem, dzięki pracy żywych rąk.
Internauci docenili taką formę promocji w komentarzach pod wpisem.
Milion razy lepsza reklama niż te AI slopy które nie przypominają nawet jedzenia w reklamach na FB
komentarz pod wpisem pizzerii
gdzieś w tych wszystkich idealnych obrazkach firmy pogubiły autentyczność
komentarz pod wpisem pizzerii
coraz częściej docenia powrót do korzeni i rękodzieła
komentarz pod wpisem pizzerii
Co ciekawe, cała kampania nie jest wcale oryginalnym pomysłem. Podobne zjawisko - AI slopy na ulicach różnych miast na świecie, nie tylko polskich - opisała na łamach "Krytyki Politycznej" Aleksandra Kasprzak. Identyczne hasło o odejściu od sztucznej inteligencji na rzecz notesu i długopisu wcześniej wykorzystała amerykańska restauracja, zbierając na Instagramie blisko 50 tysięcy polubień.
Polski lokal podchwycił więc viralowy koncept i przeniósł go na lokalny rynek - to standardowa praktyka w internecie. Paradoks tej sytuacji polega na tym, że kampania promująca autentyczność, szczerość i niepodążanie za modą sama jest powieleniem cudzego pomysłu. Mimo to autorzy wpisu faktycznie chwycili za notes i cienkopis, napisali własny tekst i narysowali pizzę - to wciąż ich praca, nie efekt działania algorytmu. Można by się doszukiwać, że można było pójść dalej: pokolorować rysunek, namalować go, wykleić - dodać coś więcej od siebie.
Nawiasem mówiąc, jedna z najpopularniejszych ostatnio piosenek o tęsknocie za dawnymi relacjami międzyludzkimi sama jest tworem sztucznej inteligencji. Możliwe, że nie ma dziś innej drogi wyrażenia sprzeciwu wobec postępującej sztuczności niż viralowe hasło, które akurat trafiło w gusta odbiorców.
Nie chcąc widzieć wszędzie tego samego, będziemy pocieszać się powtarzaniem tych samych motywów
Autentyczność ma dziś wartość, ale wiąże się z ryzykiem, że pomysł się nie przebije - bezpieczniej powielić coś, co już zadziałało wcześniej. Ludzie deklarują chęć szczerości, choć nie wiadomo, jak do tego ustosunkują się algorytmy rządzące widocznością treści w sieci - dlatego lepiej się do nich dopasować, licząc, że popularność oryginału przełoży się także na naśladowców. Nie trzeba być pierwszym i całkowicie oryginalnym - wystarczy sygnał, że stoi się po drugiej stronie sporu z AI, nawet jeśli w praktyce oznacza to powielanie tego samego zabiegu co inni. Taka namiastka alternatywy, choć paradoksalnie jest kolejnym przejawem tego samego mechanizmu, świadczy o tym, jak bardzo ludzie są przytłoczeni nadmiarem sztuczności - i jak wiele znaczy dla nich sama chęć czegoś innego.
Źródło: Spider's Web


