AI

Meta buduje własnego humanoida. Max powstał w trzy miesiące z pomocą Chińczyków

Koncern Marka Zuckerberga nie poprzestaje na asystentach AI w telefonie i stawia pierwsze kroki w robotyce humanoidalnej. Prototyp o imieniu Max powstał we współpracy z chińską firmą Fourier, a prace nad jego następcą już trwają.

5 min czytania

Facebook wejdzie do twojego domu na dwóch nogach. I posprząta
Facebook wejdzie do twojego domu na dwóch nogach. I posprząta

Mark Zuckerberg wygląda na kogoś, kto uznał, że sztuczna inteligencja zamknięta w aplikacji to już za mało ambitny cel. Meta skonstruowała swojego pierwszego humanoidalnego robota, który ma w przyszłości odciążać ludzi w domowych obowiązkach. Maszyna nosi imię Max, mierzy 150 centymetrów i powstała w zaledwie trzy miesiące. Co istotne, firma nie zbudowała jej samodzielnie, lecz skorzystała z pomocy chińskiego producenta robotów.

Sztuczna inteligencja Mety ma dostać ręce i nogi

Od dłuższego czasu Meta stara się wmówić użytkownikom, że AI powinna towarzyszyć im właściwie w każdej czynności dnia codziennego. Najpierw pojawiła się w Facebooku, Messengerze i WhatsAppie, potem otrzymała samodzielną aplikację. Obecnie firma Zuckerberga idzie o krok dalej i pracuje nad czymś, czego nie da się zamknąć w okienku czatu - humanoidalnym robotem zdolnym poruszać się po mieszkaniu i realizować nieskomplikowane zadania.

Robot funkcjonuje wewnętrznie pod nazwą Max i jest efektem współpracy z chińską firmą Fourier. Jak ustalili dziennikarze, pierwszy egzemplarz zmontowano w około trzy miesiące - to więc nie tylko koncepcja prezentowana inwestorom, lecz realnie istniejąca maszyna. Część zespołu Mety mogła zobaczyć ją na żywo podczas zamkniętej prezentacji pod koniec sierpnia. To znaczący postęp w projekcie, o którym informowaliśmy już w lutym 2025 roku, gdy Meta dopiero kompletowała ekipę zajmującą się humanoidami. Dziś firma dysponuje już pierwszym egzemplarzem i pracuje nad kolejnym.

150 centymetrów wzrostu i wyświetlacz zamiast twarzy

Max waży 48 kilogramów przy wzroście około 150 centymetrów. Jego mózgiem jest komputer pokładowy zbudowany na układzie Nvidia Jetson Thor, stworzonym między innymi z myślą o robotyce. Miejsce klasycznej twarzy zajmuje ekran, na którym robot może wyświetlać mimikę. W klatce piersiowej umieszczono głośniki, a pięciopalczaste dłonie mają umożliwiać chwytanie drobnych przedmiotów.

Twórcy nie skupili się wyłącznie na mechanice konstrukcji. Założenia projektowe obejmują rozpoznawanie poleceń głosowych z odległości 5 metrów, odczytywanie gestów z dystansu 3 metrów oraz zdolność utrzymywania kontaktu wzrokowego z człowiekiem. Robot ma też sygnalizować, w jakim trybie aktualnie pracuje - czy nasłuchuje, analizuje odpowiedź, czy właśnie mówi. Chodzi o maszynę, z którą da się porozumiewać bez przycisków i specjalnych komend.

Do realizacji Maxa Meta wybrała szanghajską firmę Fourier, mającą już doświadczenie w budowie humanoidów. Jej wcześniejsza konstrukcja, GR-3, ma 165 centymetrów wzrostu i została pomyślana jako robot przeznaczony do kontaktu z ludźmi, między innymi w zastosowaniach opiekuńczych. Nie należy go jednak utożsamiać z Maxem - to zupełnie inny projekt, choć oba korzystają z dorobku tego samego producenta.

Kooperacja wykraczała daleko poza zwykłe zlecenie gotowego urządzenia. Pracownicy Mety odwiedzili fabrykę Fourier, a Li-Chen Miller, wiceprezes odpowiedzialna za produkty robotyczne, spędziła tam podobno niemal dwa miesiące. W efekcie zmieniono proporcje maszyny, konstrukcję głowy, rozmieszczenie kamer oraz rozwiązania zastosowane w dłoniach.

Max 2 ma radzić sobie ze schodami

Pierwszy prototyp wyraźnie nie zaspokoił apetytów Mety, bo już we wrześniu ruszyły prace nad Maxem 2. Druga wersja ma otrzymać przeprojektowany tułów, bardziej precyzyjne dłonie, dodatkowe czujniki oraz projektor do wyświetlania informacji. Zmiany mają też pomóc w pokonywaniu schodów, które pozostają jedną z większych przeszkód dla maszyn poruszających się na dwóch nogach.

I tu zaczyna się rzeczywisty problem. Robot potrafiący rozpoznać polecenie i prowadzić rozmowę może jednocześnie mieć kłopot z podniesieniem czegoś z podłogi. W przeciętnym domu czekają śliskie powierzchnie, ciasne przejścia, progi oraz przedmioty łatwe do uszkodzenia. Samo chodzenie to dopiero początek listy umiejętności potrzebnych do działania bez nadzoru człowieka.

W tle całego projektu pojawia się Muse, osobisty agent AI Mety, zdolny wykonywać zadania w różnych usługach internetowych. Już we wrześniu pisaliśmy o jego sporze z Amazonem, który zablokował mu dostęp do swojego sklepu. Asystent ma między innymi planować podróże, obsługiwać korespondencję i wspierać przy zakupach.

Według osób zorientowanych w planach koncernu roboty mogłyby stać się fizycznym przedłużeniem Muse. Różnica byłaby zasadnicza - zamiast tylko wyszukać przepis czy złożyć zamówienie, agent mógłby w przyszłości faktycznie podać przedmiot albo pomóc przy pracach domowych.

Przeniesienie sztucznej inteligencji do świata fizycznego wiąże się jednak z zupełnie innymi wymaganiami bezpieczeństwa. Pomyłka chatbota skończy się co najwyżej wprowadzeniem w błąd, natomiast nieprecyzyjny ruch robota niosącego ciężki przedmiot może oznaczać uszkodzenie sprzętu albo urazy. Dochodzą do tego pytania o prywatność, skoro w domowym urządzeniu działają kamery i mikrofony.

Meta dołącza do wyścigu, ale do sklepowej półki daleko

O obecność w domach i fabrykach rywalizują już Tesla, Agility Robotics, Figure AI oraz chiński Unitree. Niedawno opisywaliśmy plany treningowe dla robotów Optimus, które dobrze ilustrują skalę wyzwania - humanoida trzeba nauczyć nie tylko rozumienia poleceń, lecz także wykonywania ruchów, radzenia sobie z nieprzewidzianymi sytuacjami i rozpoznawania momentu, w którym powinien przerwać działanie.

Meta może przodować w tworzeniu modeli AI i interfejsów komunikacji z ludźmi, jednak to nie zastępuje doświadczenia w masowej produkcji robotów. Firma poszukuje już specjalistów odpowiedzialnych za rozwój podzespołów oraz przygotowanie przyszłej produkcji, choć nie oznacza to jeszcze, że zapadła decyzja o komercyjnym wejściu na rynek.

Przedstawiciele Mety zaznaczają jednak, że współpraca z Fourier służy wewnętrznym eksperymentom i obecnie nie przewiduje się sprzedaży tych prototypów. Nie podano też żadnego terminu premiery ewentualnego urządzenia konsumenckiego. Max pozostaje więc na razie testem możliwości technologicznych, a nie zapowiedzią produktu, który trafi na sklepowe półki w najbliższych miesiącach.

Źródło: Spider's Web