Technologie

Kärcher RCW 4: robot do mycia okien, który odbiera nam ostatnią wymówkę

Niewielki robot od Kärchera bierze na siebie regularne mycie szyb i radzi sobie z tym na tyle dobrze, że ręczne szorowanie okien może wkrótce stać się wspomnieniem.

7 min czytania

Ten robot wyręczy cię w najgorszej pracy. Podziękujesz mu za wolne weekendy
Ten robot wyręczy cię w najgorszej pracy. Podziękujesz mu za wolne weekendy

Dla tych, którzy chcą usłyszeć odpowiedź od razu: tak, warto, choć przy naprawdę zapuszczonych szybach jedno ręczne mycie może być konieczne na start. Po tym jednak temat samodzielnego czyszczenia okien można odłożyć na bok praktycznie na dobre. I nie chodzi wyłącznie o same szyby - ale wszystko po kolei.

Czym jest Kärcher RCW 4?

To kompaktowe (264 x 256 x 72 mm) i lekkie, bo ważące zaledwie 1,5 kg urządzenie, które ma za zadanie przejąć od nas mycie okien. Odpada spryskiwanie szyby płynem, szorowanie, ściąganie resztek i wycieranie na sucho. Wystarczy chwycić robota, wcisnąć przycisk i można zająć się czymś innym.

Od strony technicznej urządzenie nie wymaga długiej nauki obsługi. Z przodu znajduje się wygodna, elastyczna rączka do trzymania oraz przycisk zasilania, który służy zarówno do włączania, jak i wyłączania sprzętu.

Z boku umieszczono gniazdo do montażu zestawu zabezpieczającego oraz wejście przewodu zasilającego (bateria wewnętrzna pełni jedynie funkcję awaryjną). Kabel ma łącznie 5 metrów długości, ale podzielony jest na trzy odcinki - przy robocie, przy zasilaczu i osobny fragment pośredni - dzięki czemu nie trzeba ciągnąć za sobą całej długiej linki naraz.

Z tyłu robota zamocowana jest na rzepy ściereczka czyszcząca, a pod nią kryje się sześć dysz natryskowych, otwór zasysający oraz napęd pasowy. W narożnikach po tej stronie znajdują się czujniki krawędziowe, które wykrywają moment dotarcia do granicy szyby.

Od spodu umieszczono wlew na środek czyszczący - w zestawie znajduje się buteleczka płynu RM 503 o pojemności 125 ml. Dodatkowo w pudełku jest specjalna butelka do rozcieńczania i przygotowania mieszanki, co ułatwia zachowanie właściwych proporcji i pozwala wlać roztwór do zbiornika bez rozlania ani kropli.

Płyn wlany, ściereczka na miejscu, zasilacz podłączony - co dalej?

To właśnie tutaj robot pokazuje swoją prostotę obsługi. Po dwuminutowym przygotowaniu wystarczy chwycić urządzenie za rączkę, przytrzymać przycisk zasilania i przyłożyć je do szyby. RCW 4 przyssie się do powierzchni i zaczeka na kolejną komendę.

Komendę tę można przekazać na kilka sposobów. Pierwszy to krótkie, ponowne naciśnięcie przycisku zasilania - uruchamia ono tryb szybkiego czyszczenia, a użytkownik może w tym czasie zrobić sobie kawę. Jeśli przerwa przeciągnie się powyżej 3 minut (tyle zajmuje czyszczenie okna o wymiarach 80x180 cm), robot wraca do punktu startowego i czeka na zdjęcie z szyby. Miejsce początkowego zamontowania nie ma większego znaczenia - w testach urządzenie niemal zawsze dokładnie pokrywało całą powierzchnię.

Oprócz trybu podstawowego dostępny jest też pilot dołączony do zestawu, który otwiera dodatkowe możliwości.

Za pomocą pilota można przełączać tryby automatyczne lub przejąć ręczne sterowanie robotem. Dostępne jest standardowe szybkie czyszczenie (jednorazowy przejazd w poziomych pasach) oraz czyszczenie intensywne, w którym robot najpierw przemieszcza się w pasach pionowych i poziomych, a na końcu wykonuje polerowanie w poziomie.

Pełny cykl takiego intensywnego czyszczenia trwa około 11 minut dla tego samego okna 80x180 cm. Tryb polerowania można uruchomić niezależnie od trybu intensywnego, a dodatkowo dostępne jest czyszczenie punktowe, podczas którego robot porusza się w przód i w tył na ograniczonym fragmencie szyby.

Gdy i to nie wystarczy, z poziomu pilota można ręcznie sterować natryskiwaniem (automatycznym lub manualnym) albo całkowicie przejąć kontrolę, kierując robota strzałkami w miejsca z uporczywym zabrudzeniem.

Czy taki podział trybów ma sens?

Tryby automatyczne nie budziły żadnych wątpliwości, ale pojawiło się pytanie, czy tryb manualny ma w ogóle praktyczne zastosowanie.

Odpowiedź przyszła szybko - przy wysoko umieszczonych oknach, niedostępnych dla człowieka nawet ze standardowym sprzętem do mycia, manualne sterowanie pozwalało skutecznie zająć się konkretnymi, punktowymi zabrudzeniami. Robot sam z siebie nie rozróżnia, które miejsce szyby jest brudniejsze, więc traktuje całą powierzchnię jednakowo - w niektórych przypadkach ręczna interwencja okazywała się więc bezcenna.

W zdecydowanej większości sytuacji robot jednak w ogóle nie wymagał pomocy operatora.

Jak Kärcher RCW 4 porusza się po szybie?

Z zewnątrz cały proces wygląda bardzo prosto - urządzenie jedzie do przodu, dopóki czujniki krawędziowe nie wykryją przeszkody (co istotne, działa to również przy szybach bez ramek, na przykład w kabinach prysznicowych). Wtedy zawraca, dojeżdża do przeciwległej krawędzi i rozpoczyna kolejny pas czyszczenia.

Efekt działania tego mechanizmu jest praktycznie bezbłędny. Robot sam tworzy prostą mapę okna, zachowując równe, jednakowo rozstawione pasy przejazdów - pionowe lub poziome, w zależności od wybranego trybu. Nie odnotowano sytuacji, w której pominąłby jakiś fragment szyby lub krawędź - przeciwnie, RCW 4 bardzo dokładnie dociska ściereczkę do samych uszczelek, jakby zależało mu na wyczyszczeniu każdego milimetra.

Oczywiście nie zawsze jest to możliwe ze względów czysto geometrycznych, ale ogólny rezultat i tak ocenia się jako więcej niż satysfakcjonujący.

Czym właściwie myje szyby?

Urządzenie korzysta z opisanego wcześniej roztworu koncentratu do mycia okien - i tu pojawiają się dwie dobre wiadomości.

Po pierwsze, zgodnie z zapewnieniami producenta, po płynie praktycznie nie zostają smugi ani ślady - dotyczy to zarówno mocno zabrudzonych szyb, jak i miejsc, w których robot kończy pracę. Wystarczy zdjąć go z okna, odczekać chwilę, aż płyn odparuje, i powierzchnia pozostaje czysta.

Po drugie, Kärcher RCW 4 dozuje środek czyszczący w przemyślany sposób - zamiast rozpylać go na szybę, namacza nim ściereczkę. Dzięki temu nie ma rozbryzgów, a nawet przy silniejszym wietrze płyn nie roznosi się po okolicy.

Jak radzi sobie z realnym myciem okien?

Testy pokazały, że robot skutecznie usuwa brud z szyb. Trzeba jednak pamiętać o jednym zastrzeżeniu - to nie jest sprzęt, który podłączymy do okien nieczyszczonych od lat, uruchomimy raz w trybie automatycznym i od razu uzyskamy efekt pełnego blasku. Taki wariant też został przetestowany i po kilku intensywnych przejazdach rezultat był naprawdę zadowalający, ale nie do końca o taki scenariusz tu chodzi.

Dlatego właśnie na początku pojawia się zastrzeżenie, że jedno ręczne mycie może być jeszcze konieczne. Kärcher RCW 4 sprawdza się bowiem najlepiej nie jako narzędzie do generalnego mycia raz na pięć lat, lecz jako zamiennik regularnego, choćby coweekendowego czyszczenia okien - takiego, którego i tak sami nie wykonujemy, bo zwyczajnie nie chce nam się tego robić.

Dokładnie w takim trybie robot był testowany na co dzień. Po jednorazowym, dokładnym umyciu okien ręcznie, co kilka dni przypinano do nich RCW 4, co jakiś czas uzupełniając płyn czyszczący (przy standardowej liczbie okien w domu nie trzeba robić tego zbyt często) i wymieniając ściereczkę przy każdym cyklu. Na początku śledzono, czy robot na pewno trzyma się szyby, ale z czasem zaprzestano kontroli, bo urządzenie nie sprawiało żadnych problemów - wystarczało podejść do niego dopiero po sygnale zakończenia cyklu czyszczenia.

Przy takim sposobie korzystania trudno było znaleźć powód do narzekań na efekty. Oczywiście zdarzają się ekstremalnie trudne zabrudzenia, z którymi RCW 4 może sobie nie poradzić. Jednak jeśli chodzi o to, czy po takich regularnych zabiegach okna wyglądają tygodniami - zarówno z bliska, jak i z daleka - jakby ktoś dopiero co je gruntownie umył, odpowiedź brzmi zdecydowanie tak.

Dodatkowym plusem jest niewielki rozmiar i waga robota - przenoszenie go między oknami w całym domu nie stanowi problemu, a przechowywać można go właściwie w dowolnym miejscu.

Czy warto kupić Kärcher RCW 4?

O ile ręczne odkurzanie bywa czynnością lubianą, o tyle mycie okien to zadanie, które trudno jakoś wpasować w codzienny grafik. W przypadku robotów sprzątających dałoby się obyć bez odkurzacza automatycznego, ale robot do mycia okien okazuje się właściwie niezbędny, żeby przez te okna było cokolwiek widać.

Różnica polega na tym, że przekonanie się o tym w ramach testu nie kosztuje nic, natomiast inni użytkownicy muszą zaryzykować własne pieniądze, zanim ocenią sprzęt samodzielnie. Tu jednak Kärcher RCW 4 ma mocny argument - na tle konkurencyjnych robotów do mycia okien jest stosunkowo niedrogi, a jednocześnie solidnie wykonuje swoje zadanie. Dobrze trzyma się szyby, sprawnie nawiguje, skutecznie zbiera brud ściereczką i sensownie dozuje dołączony do zestawu płyn czyszczący.

Do tego dochodzi niewielki rozmiar i waga urządzenia, więc ostatecznie trudno znaleźć wymówkę, dla której okna miałyby pozostawać brudne. Wystarczy podłączyć robota do zasilania, przypiąć go do szyby i ewentualnie obserwować, jak sam wykonuje swoją pracę.

Źródło: Spider's Web