Technologie

Jak ogarnąć kabelkowy chaos na biurku za 60 złotych

Autor tekstu opisuje, jak prosty kosz na kable montowany do blatu pomógł mu uporządkować nowe stanowisko komputerowe. Rozwiązanie okazało się łatwe w montażu i skutecznie schowało zasilacze oraz listwę zasilającą.

3 min czytania

Pozbyłem się kabli na biurku za 60 zł. Znalazłem prosty sposób na porządek
Pozbyłem się kabli na biurku za 60 zł. Znalazłem prosty sposób na porządek

Budowa nowego stanowiska komputerowego od zera to spore wyzwanie, jeśli chodzi o okiełznanie kabli zasilających komputer, monitory i pozostałe akcesoria. Jak się okazuje, jeden niedrogi element wyposażenia potrafi zdecydować o tym, czy biurko będzie wyglądało porządnie, czy zamieni się w gniazdo przewodów.

Producent biurka nie dodał kosza na kable, więc trzeba było go dokupić

Nowe stanowisko zostało zorganizowane wokół biurka z elektryczną regulacją wysokości. Wybrany model nie miał jednak podstawowych udogodnień, takich jak otwory do przeciągania przewodów albo fabryczny kosz na kable. Wcześniejsze biurko autora miało w zestawie siatkę na kable oraz uchwyty na listwy, dlatego dobrze wiedział, jak wygodne bywa takie rozwiązanie.

Skoro akcesoria tego typu są powszechnie dostępne w sprzedaży, brak kosza w zestawie z nowym biurkiem nie stanowił większego problemu. Poszukiwania ruszyły na Amazonie, gdzie wyświetliło się wiele modeli koszy na kable - część z nich wymagała jednak wiercenia otworów, czego autor chciał uniknąć. Po dłuższym przeglądaniu ofert trafił na rozwiązanie idealne: koszyk mocowany do blatu za pomocą dokręcanych śrub.

Wśród dostępnych opcji zdecydował się na najprostszy wariant - kosz zbudowany z metalowych drucików i mocowania, wybrany bardziej pod kątem funkcjonalności niż estetyki. Kluczowym wymogiem było zmieszczenie listwy zasilającej na 10 gniazdek o długości około 50 cm. Zamknięte kosze z bocznymi ściankami, mimo lepszego wyglądu, nie wchodziły w grę - taka długa listwa po prostu by się w nich nie zmieściła.

Montaż okazał się banalnie prosty i nie wymagał żadnych narzędzi

Autor przyznaje, że na razie nie zainwestował w wkrętarkę czy inne elektronarzędzia, dlatego musi radzić sobie prostymi metodami, jak zwykły śrubokręt. To był jeden z powodów, dla których wybrał właśnie model mocowany śrubami do blatu.

W praktyce nawet śrubokręt nie był potrzebny. W zestawie znalazły się kluczyk imbusowy oraz miniaturowy klucz płaski, choć finalnie nie trzeba było ich używać. Akcesorium składało się z dwóch elementów - kosza oraz uchwytu ze śrubami - które połączono czterema wkrętami. Wszystko dało się dokręcić palcami, bez sięgania po jakiekolwiek narzędzia.

Najbardziej problematyczny okazał się ostatni etap - przymocowanie kosza do blatu. Dokręcanie odbywało się ręcznie, za pomocą plastikowej rączki, a na końcu śruby znajdowała się nakładka z plastiku i gumy, która miała dociskać konstrukcję do biurka. Nakładka jednak kilkukrotnie się odkręcała, a cały mechanizm śruby działał niechętnie, wymagając dłuższego kręcenia. Po chwili zabawy kosz był jednak gotowy do użycia.

Efekt: koniec ze zwisającymi przewodami

Każdy, kto korzysta ze stanowiska złożonego z kilku urządzeń, wie, że poprawne działanie wymaga odpowiedniego podłączenia i zasilania sprzętu. Nieuporządkowane kable jednak szpecą całe biurko.

Jak dla mnie każdy zwisający przewód widoczny za monitorem jest nieakceptowalny.

autor tekstu, Spider's Web

Zamiast układać listwę na podłodze, autor umieścił ją w koszu, w którym zmieściły się także zasilacze do monitorów i nadmiar kabli. Największą zaletą uchwytu montowanego do blatu była możliwość poprowadzenia przewodów od listwy do wszystkich urządzeń bez ich eksponowania.

Gdyby listwa stała na podłodze, byłaby dużo bardziej widoczna, a ułożenie kabli w sposób niekłujący w oczy byłoby trudniejsze. W obecnym układzie widoczny pozostaje jedynie jeden przewód prowadzący do listwy zasilającej - tego elementu nie udało się całkowicie skryć.

Pozostałe kable zostały poprowadzone spodem lub bokiem biurka, a następnie przez ramiona mocujące monitory. Kosz na kable, który kosztował 60 zł, wpisał się w wygląd biurka tak dobrze, jakby był jego fabrycznym elementem. Dzięki niemu autor może korzystać z minimalistycznego i uporządkowanego stanowiska komputerowego.

Źródło: Spider's Web