Technologie

Dlaczego słuchawki premium kosztują tyle, a nie mniej? Przykład Bowers & Wilkins Px7 S3

Specyfikacje słuchawek z różnych segmentów cenowych wyglądają coraz bardziej podobnie na papierze. Sprawdzamy, na przykładzie Px7 S3 od Bowers & Wilkins, co naprawdę kryje się za ceną modeli premium.

6 min czytania

Za co naprawdę płacimy, kupując słuchawki premium? Wyjaśniamy na przykładzie Bowers & Wilkins Px7 S3
Za co naprawdę płacimy, kupując słuchawki premium? Wyjaśniamy na przykładzie Bowers & Wilkins Px7 S3

Granice między segmentami słuchawek bezprzewodowych zacierają się dziś podobnie jak w przypadku smartfonów. Solidne ANC, bateria wystarczająca na kilkadziesiąt godzin grania i aplikacja z korektorem to standard, który spotkamy już nie tylko w górnej, ale też w średniej półce cenowej. Skoro więc specyfikacje tak wielu urządzeń się pokrywają, skąd bierze się różnica między solidnym sprzętem konsumenckim a konstrukcją premium? Odpowiedzi szukamy na przykładzie marki Bowers & Wilkins, bazując na doświadczeniach z kilkoma modelami tego brytyjskiego producenta.

Karta produktu nie mówi wszystkiego

Jeszcze niedawno obecność redukcji szumów, trybu transparentnego czy 30-godzinnej pracy na baterii mogła sama w sobie tłumaczyć wysoką cenę słuchawek. Dziś te same parametry znajdziemy w sprzęcie kosztującym kilkaset złotych, więc zestawianie modeli wyłącznie po specyfikacji traci sens.

Potwierdza to przykład Bowers & Wilkins Px7 S3 – lista funkcji (ANC, tryb transparentny, około 30 godzin pracy na baterii, aplikacja z korektorem) na pierwszy rzut oka nie wyróżnia ich na tle dużo tańszych konkurentów. Sama specyfikacja wskazuje tylko, że dana funkcja istnieje, nie informując jednak, jak dobrze została wdrożona – a to szczegół, który wielu kupujących ignoruje.

Model z ANC za kilkaset złotych i taki za kilka tysięcy mogą się różnić liczbą mikrofonów, zastosowanymi algorytmami czy jakością elektroniki, choć w opisie produktu oba otrzymają identyczny skrót. Tak samo bywa z wartościami liczbowymi – pasmo przenoszenia 20 Hz-20 kHz, zbliżone do zakresu ludzkiego słuchu, deklaruje wiele modeli Bluetooth niezależnie od ceny, a przetworniki o średnicy 40 mm, jak w Px7 S3, trafiają zarówno do budżetowych, jak i drogich konstrukcji.

Aby dowiedzieć się, za co faktycznie płacimy, kupując Px7 S3, trzeba sięgnąć głębiej niż do danych technicznych – zacznijmy od samych przetworników.

Identyczna średnica, inne przetworniki

Producenci chętnie podkreślają rozmiar przetwornika, ale 40 mm – wartość powszechnie kojarzona z wysoką jakością brzmienia – nie jest niczym szczególnym nawet w portfolio samej marki Bowers & Wilkins. Taką właśnie średnicę mają przetworniki w Px7 S3 oraz we flagowym modelu Px8 S2, również testowanym przez autora, ale na tym podobieństwa się kończą. Kluczowym elementem jest membrana, która musi być lekka, aby szybko reagować na sygnał, i jednocześnie sztywna, aby nie odkształcać się i nie zniekształcać dźwięku. W Px7 S3 wykorzystano membrany z biocelulozy o bardzo drobnej strukturze włókien, natomiast w Px8 S2 zastosowano membrany Carbon Cone, których konstrukcja wywodzi się z technologii używanej w kolumnach głośnikowych z serii 700.

Brzmienie kształtują również kosz, cewka drgająca, zawieszenie i magnes, a w obu modelach przetworniki umieszczono pod kątem w muszlach, by zachować stały dystans od ucha użytkownika. Podczas testów obu konstrukcji różnica w brzmieniu była wyraźnie słyszalna, choć wynika ona nie tylko z samej membrany, lecz także ze sposobu zestrojenia całej ścieżki audio.

Dźwięk to efekt pracy całego łańcucha technologicznego

Niejednokrotnie zdarza się, że słuchawki o zbliżonej cenie i podobnej specyfikacji grają zupełnie inaczej. Powód jest prosty – przetwornik to dopiero ostatni element dłuższego procesu. Dźwięk wysyłany ze smartfona trafia najpierw do kodeka i jest przesyłany przez Bluetooth, następnie dekodowany w słuchawkach, przetwarzany przez DSP (cyfrowy procesor sygnałowy odpowiadający m.in. za strojenie i redukcję hałasu), zamieniany na sygnał analogowy przez DAC, a dopiero po wzmocnieniu trafia do przetworników.

Każdy z tych etapów ma wpływ na finalny efekt, dlatego dwa modele słuchawek podłączone do tego samego telefonu i tej samej aplikacji streamingowej mogą brzmieć zupełnie inaczej.

W Px7 S3 zastosowano 24-bitowy DSP oraz niezależny, dyskretny wzmacniacz słuchawkowy, zamiast korzystać ze wzmacniacza zintegrowanego z głównym układem. Urządzenie wspiera kodeki aptX Lossless, aptX Adaptive (do 24 bitów i 96 kHz) oraz aptX HD, a dodatkowo AAC i SBC. Warto pamiętać, że sam kodek nie przesądza o jakości brzmienia, a jego dostępność zależy od urządzenia źródłowego. Kodek aptX Lossless, zapewniający jakość bezstratną na poziomie płyty CD, wymaga smartfona z Androidem obsługującego platformę Snapdragon Sound, natomiast w przypadku iPhone'a przez Bluetooth najlepszym rozwiązaniem pozostaje AAC. Alternatywą jest podłączenie przewodowe przez USB-C, które w Px7 S3 służy nie tylko do ładowania, ale również do przesyłu sygnału audio.

Klasę premium widać na co dzień

Skuteczność aktywnej redukcji szumów zwykle ocenia się przez pryzmat tego, ile dźwięków otoczenia udaje się wyciszyć – i jest to słuszne podejście, bo do tego funkcja ta służy. Nie mniej ważne jest jednak to, jak ANC współgra z resztą systemu i wpływa na odtwarzaną muzykę. Mechanizm działania polega na tym, że mikrofony stale rejestrują dźwięki z zewnątrz, a procesor generuje na ich podstawie sygnał w przeciwfazie, czyli falę o odwróconym przebiegu wygaszającą hałas, którą następnie miesza z odtwarzanym materiałem muzycznym, o ile taki jest aktualnie włączony. Gdy ten proces nie jest dopracowany, redukcja szumów może zmieniać barwę dźwięku lub wprowadzać słyszalny szum.

Px7 S3 wyposażono w osiem mikrofonów oraz autorską platformę ANC, a aplikacja pozwala wybrać preferowany tryb redukcji hałasu. Autor materiału, deklarujący się jako osoba wymagająca w kwestii ANC, nie miał zastrzeżeń do skuteczności wyciszenia, zwłaszcza podczas podróży samolotem czy pociągiem, gdzie stałego szumu jest pod dostatkiem. Komfort słuchania nie zależy jednak wyłącznie od elektroniki – równie istotne jest wykonanie i konstrukcja słuchawek, a w tym aspekcie Bowers & Wilkins nie idzie na kompromisy.

Jakość premium widoczna nawet bez muzyki

Autor przyznaje, że ceni minimalistyczny, elegancki design produktów Bowers & Wilkins. Px7 S3 charakteryzują się smukłymi muszlami i pałąkiem zaprojektowanym tak, by słuchawki ściśle przylegały do głowy, a nauszniki wykonano z wygodnej pianki z pamięcią kształtu. Mimo masywnego wrażenia całość waży 300 gramów, co ma znaczenie przy wielogodzinnym słuchaniu – choć sama wygoda noszenia nie wzbudziła zastrzeżeń, warto zaznaczyć, że ucisk w okolicach skroni może być odczuwalny. Marka pozostaje też przy fizycznych przyciskach, unikając paneli dotykowych, co ucieszy osoby niechętne obsłudze gestami.

Zestaw obejmuje etui podróżne oraz przewody USB-C i 3,5 mm, umożliwiające podłączenie słuchawek do źródeł bez Bluetooth, np. starszego sprzętu audio albo systemu rozrywki pokładowej w samolocie. Dla porównania flagowe Px8 S2 idą w tym podejściu jeszcze dalej – nauszniki wykończono skórą nappa, a ramiona wykonano z odlewanego aluminium z odsłoniętym prowadzeniem przewodów. To właśnie te niewielkie, lecz istotne detale budują ostateczne wrażenie, że wydane pieniądze poszły na coś wartościowego.

Filozofia marki nie ogranicza się przy tym do jednego modelu, dzięki czemu produkty Bowers & Wilkins można wybierać z różnym budżetem.

Od Px7 S2e do Px8 S2 – który model wybrać?

Najbardziej dostępnym wejściem do oferty Bowers & Wilkins są Px7 S2e, wyposażone w przetworniki z biocelulozy, ANC i obsługę aptX Adaptive. Wyżej w hierarchii znajdują się opisane w tym materiale Px7 S3, a jeszcze wyżej – Px8, z membranami Carbon Cone, wykończeniem ze skóry nappa i aluminiowymi ramionami. Ten ostatni model jest obecnie szczególnie atrakcyjny, bo w promocyjnej cenie zaczyna rywalizować z konstrukcjami ze średnio-wyższej półki.

Na szczycie oferty znajdują się Bowers & Wilkins Px8 S2, łączące nową generację przetworników Carbon Cone z obsługą aptX Lossless. Niezależnie od wybranego modelu warto pamiętać, że o klasie słuchawek nie decyduje sama tabela specyfikacji, lecz jakość przetworników, elektroniki, strojenia i wykonania. Ceny poszczególnych wariantów mogą różnić się w zależności od sklepu, koloru i aktualnych promocji, a aktualną ofertę oraz listę autoryzowanych sprzedawców można znaleźć na stronie Audio Klan.

Źródło: AntyWeb