Technologie

Aplikacja ostrzega, gdy w pobliżu są smart okulary Meta czy Ray-Ban

Polski programista napisał aplikację, która wykrywa smart okulary z kamerą w otoczeniu i ostrzega o tym użytkownika telefonu. Problemu z prywatnością nie rozwiązuje, ale przynajmniej pozwala go zauważyć.

4 min czytania

Polak znalazł sposób na ludzi ze szpiegującymi okularami. Podglądacze mają problem
Polak znalazł sposób na ludzi ze szpiegującymi okularami. Podglądacze mają problem

Smart okulary opatrzone logo Mety oferują sporo wygody: umożliwiają kręcenie filmów z perspektywy własnych oczu i słuchanie muzyki bez konieczności zakładania słuchawek do uszu.

Problem w tym, że ta sama cecha, która czyni je praktycznymi - czyli wygląd zwykłych, modnych oprawek - jest jednocześnie największym zagrożeniem dla prywatności osób w otoczeniu. Ktoś stojący przy nas może zostać sfilmowany, nie mając o tym najmniejszego pojęcia.

Niewielka dioda LED, która ma sygnalizować trwające nagrywanie, w słoneczny dzień bywa praktycznie niewidoczna, a poza tym większość mijanych osób i tak nie wie, co ten sygnał właściwie oznacza. Dodatkowo nie każdy właściciel takich okularów przejmuje się tym, że filmuje innych w miejscach publicznych, co jeszcze bardziej podnosi poziom niepokoju wśród otoczenia. Wygląda na to, że bycie filmowanym z pierwszej osoby przez zupełnie obcych ludzi to już nie scenariusz z fantastyki, tylko codzienność - może nie na taką skalę jak w przypadku sprzętu od Mety, ale samo zjawisko już istnieje.

Rodak wymyślił sposób na wykrywanie okularów-szpiegów

Polski deweloper opracował rozwiązanie, dzięki któremu każdy posiadacz smartfona może sam sprawdzić, czy w jego otoczeniu znajdują się smart okulary z funkcją nagrywania.

Aplikacja o nazwie ZuckOff działa niczym mały radar w kieszeni - korzysta z łączności bezprzewodowej, by rozpoznawać konkretne urządzenia. Okulary takich producentów jak Meta czy Snap nieustannie wysyłają w powietrze pakiety Bluetooth zawierające unikalne identyfikatory fabryczne.

Program nieprzerwanie monitoruje otoczenie i na bieżąco analizuje sygnały radiowe odbierane przez moduł bezprzewodowy telefonu. Kiedy w zasięgu kilku metrów wykryje sprzęt należący do jednego z liderów rynku, natychmiast oznacza to jako podejrzane i informuje o tym użytkownika:

  • Ray-Ban: aplikacja nasłuchuje identyfikatora 0x0D53, który odpowiada za produkty powstałe ze współpracy z gigantem branży optycznej
  • Meta Wearables: wykrywany jest kod 0x058E, przypisany do urządzeń ubieralnych koncernu Marka Zuckerberga
  • Snap Inc.: system rozpoznaje sygnaturę 0x03C2, charakterystyczną dla oprawek Spectacles

Cała procedura odbywa się dyskretnie, w tle. Nie trzeba wpatrywać się w ekran telefonu podczas przechadzki, bo powiadomienia mogą wyskakiwać wprost na ekranie blokady - dzięki funkcji Live Activities oraz specjalnym widżetom systemowym.

Żadnej rejestracji, pełna jawność działania i eksport danych do CSV

Korzystanie z ZuckOff nie wymaga zakładania konta ani logowania się. Wszystkie zebrane informacje zapisywane są wyłącznie lokalnie, na urządzeniu użytkownika, i nie są wysyłane na żadne zewnętrzne serwery.

Aplikacja pozwala przeglądać surowe dane oraz eksportować historię wykryć do formatu CSV. Można też oznaczyć własne okulary jako zaufane, żeby nie generowały fałszywych alertów. Sama technologia radiowa ma jednak swoje słabe strony:

  • brak kierunku - siła sygnału pozwala jedynie oszacować odległość, nie mówi natomiast, z której strony znajduje się urządzenie
  • brak potwierdzenia nagrywania - wykryte połączenie oznacza, że sprzęt jest aktywny, a nie że akurat kręci film
  • tryb offline - okulary przełączone w mode samolotowy nie wysyłają żadnego sygnału, mimo że mogą wtedy nagrywać obraz zapisywany w pamięci wewnętrznej

Baza znanych identyfikatorów jest regularnie rozbudowywana w miarę testowania kolejnych modeli okularów.

Świadomość zagrożenia nie oznacza jeszcze rozwiązania problemu

ZuckOff to projekt, który zasługuje na uwagę - jest potrzebny i skłania do refleksji nad tym, jak łatwo w dzisiejszych czasach można zostać sfilmowanym bez swojej wiedzy w przestrzeni publicznej. Jeśli patrzeć na to przez pryzmat budowania technologicznej świadomości społecznej, mamy tu do czynienia z naprawdę dużym postępem.

Problem polega na tym, że zdobyta w ten sposób wiedza niewiele daje w praktyce. To, że telefon zawibruje w kieszeni marynarki, informując o obecności smart okularów w kawiarni albo w przedziale pociągu, nie podsuwa żadnego konkretnego sposobu na rozwiązanie sytuacji.

Ciężko wyobrazić sobie moment, w którym podchodzimy do nieznanej osoby siedzącej przy stoliku i domagamy się, żeby zdjęła okulary z nosa, bo nasza aplikacja wykryła w powietrzu pakiet danych Bluetooth.

Jako aktywny użytkownik takich konstrukcji doskonale rozumiem racje obu stron i sam dostrzegam w tym sprzęcie rosnący zgrzyt społeczny. Z jednej strony uwielbiam swobodę, jaką daje rejestracja wideo z poziomu własnych oczu, z drugiej - nie sposób ignorować faktu, że urządzenia te rozmywają granice prywatności w stopniu nienotowanym nigdy wcześniej.

autor tekstu, Spider's Web

Narzędzie stworzone przez polskiego programistę pokazuje jasno: technika dała nam wreszcie możliwość zauważenia tego, co dzieje się w pobliżu naszej kieszeni czy nadgarstka, ale pytanie o to, jak wszyscy mamy dalej normalnie funkcjonować obok siebie w takiej rzeczywistości, wciąż pozostaje bez odpowiedzi.

Źródło: Spider's Web