Technologie

ALARM.SOIA: nowa aplikacja straży pożarnej rozświetli telefon w razie zagrożenia życia

Państwowa Straż Pożarna szykuje aplikację, która przy najwyższym poziomie ostrzeżenia ma zagłuszyć tryb cichy telefonu, uruchomić wibracje i migającą latarkę. ALARM.SOIA ma trafić do użytkowników najpóźniej do końca 2026 roku.

4 min czytania

Telefon zacznie wyć, wibrować i migać latarką. Nie przeoczysz tego alarmu
Telefon zacznie wyć, wibrować i migać latarką. Nie przeoczysz tego alarmu

Wyobraźmy sobie smartfon leżący na biurku, wyciszony i niepozorny. W pewnym momencie zaczyna się z niego wydobywać donośny sygnał, urządzenie wibruje, a dioda latarki błyska bez przerwy, aż ktoś zareaguje. Właśnie tak ma działać najwyższy stopień powiadomień w aplikacji, którą przygotowuje Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej.

Projekt nosi nazwę ALARM.SOIA i według planów ma zostać ukończony do końca 2026 roku. Informacje o pracach nad nim pojawiły się już wcześniej, redakcja wspominała o zapowiedziach MSWiA jeszcze w sierpniu. Teraz jednak wyszły na jaw dużo bardziej konkretne dane. Rozwiązanie jest obecnie sprawdzane w praktyce, między innymi przez Dowództwo Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni, a dokumentacja projektu pokazuje, jak dokładnie będzie wyglądał komunikat na ekranie telefonu.

Najwyższy alarm trudno będzie przeoczyć

System powiadomień w ALARM.SOIA podzielono na cztery kategorie ważności. Najbardziej krytyczna z nich, oznaczona jako P1, dotyczy sytuacji, w których w bezpośrednim niebezpieczeństwie jest ludzkie życie. W takiej sytuacji telefon włączy dźwięk alarmowy na maksymalnej głośności, uruchomi wibracje i sprawi, że latarka zacznie migać.

Na iPhone'ach taki mechanizm będzie wymagał, by użytkownik wcześniej zgodził się na tak zwane alerty krytyczne. Dzięki tej zgodzie komunikat będzie w stanie przebić się nawet przez tryb cichy i funkcję nie przeszkadzać. Co istotne, alarmów poziomu P1 nie będzie można wyłączyć w ustawieniach aplikacji, w przeciwieństwie do zwykłych typów powiadomień.

Pozostałe kategorie mają być zdecydowanie mniej inwazyjne. P2 obejmuje pilne ostrzeżenia o poważnym ryzyku, na przykład powodzi czy pożaru. P3 przewidziano dla zjawisk takich jak burze, upały, silny wiatr lub awarie infrastruktury, natomiast P4 zarezerwowano dla komunikatów organizacyjnych oraz testów systemu. W przypadku trzech niższych poziomów użytkownik sam zdecyduje, jakie powiadomienia chce otrzymywać.

Twórcy nie zakładają więc, że każdy silniejszy deszcz uruchomi na telefonie efekty świetlno-dźwiękowe. Najbardziej intensywny wariant alarmu zarezerwowano wyłącznie dla przypadków, w których kluczowe jest natychmiastowe działanie odbiorcy.

Aplikacja nie musi wiedzieć, gdzie jesteś

Interesująco rozwiązano też kwestię obszaru, którego dotyczą ostrzeżenia. ALARM.SOIA nie będzie na bieżąco monitorować lokalizacji urządzenia. Zamiast tego użytkownik sam wskaże do dziesięciu interesujących go obszarów - mogą to być zarówno powiaty i miasta, jak i całe województwa.

Gdy uprawniona instytucja wyśle ostrzeżenie dotyczące wybranego regionu, aplikacja wyświetli pełną treść komunikatu razem z instrukcją działania, czasem obowiązywania ostrzeżenia i danymi o nadawcy. Ma być też dostępna mapa aktualnych zagrożeń oraz historia komunikatów z ostatnich 48 godzin, którą będzie można przeglądać nawet bez połączenia z internetem.

Rejestracja konta nie będzie potrzebna. Zgodnie z opisem przygotowanym przez straż pożarną, na serwer ma być przesyłany głównie identyfikator niezbędny do dostarczenia powiadomienia, lista wybranych obszarów i poziomów alarmowych, a także dane o wersji systemu operacyjnego i samej aplikacji. Program nie będzie wykorzystywał reklam ani gromadził informacji o dokładnym położeniu urządzenia. System musi rozpoznać, do kogo wysłać komunikat, ale nie musi w tym celu śledzić trasy przemieszczania się danej osoby.

To nie jest następca Alertu RCB

Zestaw państwowych narzędzi do ostrzegania o zagrożeniach stale się rozrasta. Funkcjonują już Alert RCB, Regionalny System Ostrzegania, aplikacja Alarm112, powiadomienia w mObywatelu oraz tradycyjne syreny, a teraz dołączy do nich ALARM.SOIA.

Każde z tych rozwiązań ma jednak inne przeznaczenie. Alarm112 jest przede wszystkim kanałem zgłaszania zdarzeń dla osób, które nie mogą zadzwonić na numer 112. RSO odpowiada za przekazywanie ostrzeżeń o charakterze regionalnym. Alert RCB opiera się na SMS-ach i nie wymaga wcześniejszej instalacji żadnej aplikacji. ALARM.SOIA ma być kolejnym, dodatkowym kanałem komunikacji, i właśnie z tego powodu konieczne będzie jego wcześniejsze pobranie przez użytkownika.

W tym samym czasie rozwijane jest rozwiązanie, które potencjalnie może przynieść dużo większą zmianę w całym systemie ostrzegania - Cell Broadcast. Jego przewagę nad tradycyjnymi Alertami RCB redakcja opisywała już wcześniej na Spider's Web. Mechanizm Cell Broadcast działa w zupełnie inny sposób niż SMS-y: operator nie rozsyła milionów pojedynczych wiadomości, a stacja bazowa nadaje jeden komunikat, który odbierają jednocześnie wszystkie telefony w jej zasięgu. Nie ma potrzeby znajomości numerów odbiorców ani instalowania jakiejkolwiek aplikacji, a alarm powinien dotrzeć nawet przy silnym przeciążeniu sieci. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji prowadzi obecnie rozmowy z operatorami telekomunikacyjnymi, którzy - jak wskazuje resort - potrzebują jeszcze około 10-12 miesięcy, aby wdrożyć tę technologię.

Nowa aplikacja jest już naprawdę blisko

Prace nad aplikacją straży pożarnej wchodzą w finalną fazę, obecnie trwają jej testy, a wpis o ALARM.SOIA można już znaleźć w kilku europejskich sklepach App Store. Apple podaje jako dewelopera aplikacji Komendę Główną Państwowej Straży Pożarnej. W polskiej wersji sklepu program nie jest jednak jeszcze publicznie dostępny. Na jego udostępnienie polskim użytkownikom trzeba czekać najpóźniej do końca roku.

Sama aplikacja stanowi element dużo szerszego Systemu Ostrzegania i Alarmowania Ludności. Państwowa Straż Pożarna równolegle modernizuje tysiące syren alarmowych, rozbudowuje infrastrukturę komunikacyjną i centralizuje możliwość uruchamiania alarmów. Można oczywiście mieć wątpliwości co do kolejnej państwowej aplikacji na telefonie, jednak istotniejsze wydaje się to, że w przypadku naprawdę poważnego zagrożenia komunikat zaprojektowano tak, by był praktycznie niemożliwy do przeoczenia.

Źródło: Spider's Web

AI

NVIDIA pokazuje system, który ma trzymać agentów AI na smyczy

NVIDIA zaprezentowała parę rozwiązań, OpenShell i Sentry, które mają w czasie rzeczywistym pilnować agentów AI działających na plikach, sieci i zewnętrznych usługach. Firma twierdzi, że nieposłuszny agent zostanie zatrzymany w ciągu milisekund od próby przekroczenia swoich uprawnień.

3 min czytania