Koniec zgadywanek: pensje w ogłoszeniach o pracę mają być jawne od grudnia 2025
Nowelizacja Kodeksu pracy wprowadza prawo kandydatów do informacji o wynagrodzeniu jeszcze przed rozmową kwalifikacyjną. Sprawdzamy, co to oznacza w praktyce i jak czytać widełki płacowe, by realnie na nich skorzystać.
Pensja na stole, zanim padnie pierwsze pytanie rekrutera
Od 24 grudnia 2025 roku zmienia się sposób, w jaki w Polsce rozmawia się o pieniądzach podczas rekrutacji. Znowelizowany Kodeks pracy przyznaje osobom ubiegającym się o zatrudnienie prawo do poznania startowej stawki albo przedziału wynagrodzenia, zanim dojdzie do spotkania z pracodawcą. Taka informacja ma trafić do kandydata na tyle wcześnie, by mógł realnie negocjować warunki, a nie podpisywać się pod czymś w ciemno.
Warto przy tym rozróżnić dwie sytuacje. Przepisy nie zmuszają firm do umieszczania kwoty w każdym ogłoszeniu publikowanym online. Kandydat zyskuje za to gwarancję, że w pewnym momencie procesu pozna granice finansowe oferty - albo już w anonsie, albo najpóźniej przed rozmową kwalifikacyjną lub zawarciem umowy. Z perspektywy osoby szukającej zatrudnienia najwygodniej jest oczywiście, gdy widełki pojawiają się od razu, bez konieczności dopytywania i docierania do finału procesu, który kończy się rozczarowaniem, bo budżet firmy i oczekiwania kandydata w ogóle się nie pokrywają.
Kierunek ten wyznacza także unijna dyrektywa o jawności wynagrodzeń, która zakłada przekazywanie kandydatom informacji o płacy odpowiednio wcześnie, tak aby mogli świadomie negocjować warunki. Regulacja ma również utrudniać mechanizmy prowadzące do nierówności płacowych. To nie jest więc drobna korekta zasad rekrutacji, lecz zmiana dotycząca fundamentu relacji między pracownikiem a pracodawcą.
Widełki płacowe oszczędzają czas po obu stronach rekrutacji
Załóżmy, że masz przed sobą dwa ogłoszenia. Pierwsze zachęca ciekawym projektem, dopasowanym poziomem stanowiska, pracą hybrydową i technologiami zgodnymi z Twoim CV, a przy wynagrodzeniu widnieje tylko słowo "atrakcyjne". Drugie od razu podaje konkretną kwotę: 14 000-18 000 zł brutto na etacie. Żadna z ofert nie daje pewności zatrudnienia, ale w drugim przypadku od razu wiesz, czy w ogóle warto zaczynać proces.
Konkretnie podane widełki działają jak sito po obu stronach stołu. Kandydat nie traci wieczoru na dopasowywanie CV pod stanowisko, które płaci mniej niż jego obecna pensja, a rekruter rzadziej dostaje zgłoszenia od osób z oczekiwaniami finansowymi wykraczającymi poza budżet firmy. Rozmowa zaczyna się więc kilka kroków dalej, bo jedna z kluczowych niewiadomych jest już wyjaśniona.
Szczególnie docenią to osoby, które nie muszą w pośpiechu zmieniać pracy. Doświadczony specjalista zwykle przegląda rynek wybiórczo - interesują go wyłącznie oferty będące wyraźnym awansem w zakresie odpowiedzialności, stosowanych technologii, trybu pracy czy wynagrodzenia. Jawna kwota pozwala ocenić taki awans bez angażowania się w wielotygodniowy proces rekrutacyjny tylko z ciekawości.
Jawne stawki pomagają ocenić własną wartość na rynku
Kwota wynagrodzenia nabiera znaczenia dopiero w kontekście. 15 000 zł może być świetną propozycją na jednym stanowisku, przeciętną na innym, a zaskakująco niską na jeszcze innym. Pojedyncze ogłoszenie niewiele więc powie o rynku, ale zestawienie kilkunastu podobnych ofert daje już konkretny obraz sytuacji.
Mając dostęp do ofert z jawnymi stawkami, można zestawiać wynagrodzenia pod kątem doświadczenia, specjalizacji, lokalizacji, formy zatrudnienia czy modelu pracy. Gdy pięć firm poszukujących osób o zbliżonych kompetencjach oferuje 16 000-20 000 zł, a szósta proponuje jedynie 11 000-13 000 zł, taka rozbieżność przestaje być teoretyczna - widać ją jeszcze przed rozmową i można ocenić, czy pozostałe warunki faktycznie ją równoważą.
Ta wiedza przydaje się też przy samych negocjacjach. Argument w stylu "na podobnych stanowiskach widzę obecnie przedziały 16 000-20 000 zł" ma zupełnie inną wagę niż stwierdzenie "wydaje mi się, że powinienem zarabiać więcej". Kandydat opiera wtedy swoje żądania na konkretnych danych rynkowych, a nie na własnym samopoczuciu.
Platforma SOLID.Jobs wprowadziła w tej kwestii jednoznaczną regułę - wszystkie publikowane u niej ogłoszenia, czyli 100% ofert, zawierają widełki wynagrodzeń. Dzięki temu informacja o pensji nie jest nagrodą za ukończenie rekrutacji, lecz jednym z kryteriów wyboru oferty od samego początku.
Jak czytać widełki, żeby wiedzieć z nich naprawdę coś konkretnego
Sam zapis typu "10 000-20 000 zł" nie świadczy jeszcze o przejrzystości oferty. Jeśli rozpiętość jest ogromna, dobrze sprawdzić, co decyduje o różnicy między dolną a górną granicą - doświadczenie, zakres obowiązków, poziom stanowiska, wyniki, a może pracodawca próbuje w jednym ogłoszeniu objąć kilka różnych profili kandydatów.
Sprawdź formę zatrudnienia
Kwoty podane dla B2B i dla umowy o pracę nie są wprost porównywalne. Analizując ogłoszenie, warto ustalić, czy chodzi o brutto na etacie, netto na fakturze B2B, stawkę godzinową czy miesięczne wynagrodzenie podstawowe. Dwie pozornie takie same liczby mogą po opodatkowaniu i odliczeniu składek dać zupełnie różny wynik końcowy.
Zobacz, czego dotyczą granice przedziału
Przy widełkach 12 000-17 000 zł warto podczas rozmowy zapytać, jakie umiejętności prowadzą do górnej granicy. Wartościowa odpowiedź odwołuje się do doświadczenia, zakresu odpowiedzialności lub poziomu kompetencji. Mniej przekonuje odpowiedź w stylu "zobaczymy po spotkaniach", bo nic konkretnego z niej nie wynika.
Nie skupiaj się wyłącznie na górnej kwocie
Umysł naturalnie zapamiętuje najwyższą liczbę. Widełki 15 000-22 000 zł w pamięci szybko zamieniają się w samo 22 000. Tymczasem lepiej potraktować cały przedział jako informację o budżecie stanowiska i sprawdzić, gdzie na tej skali mieszczą się własne kompetencje. Górna granica nie jest obietnicą, a jedynie punktem odniesienia.
Jawność płac zmienia też charakter negocjacji
Przez lata rozmowa o wynagrodzeniu przypominała specyficzną partię pokera, w której obie strony udawały, że temat pieniędzy jest niemal niestosowny. Kandydat obawiał się podać za wysoką kwotę, pracodawca nie chciał zdradzić budżetu, a samo pytanie o oczekiwania finansowe potrafiło zaważyć na dalszym przebiegu rekrutacji.
Nowe przepisy ograniczają tę nierównowagę. Od końca 2025 roku pracodawca nie powinien również wypytywać kandydata o wysokość wynagrodzenia w obecnym czy poprzednich miejscach pracy. Punktem odniesienia ma być wartość samego stanowiska, a nie historia zarobków osoby siedzącej po drugiej stronie stołu.
Ma to znaczenie w szerszym kontekście. Dane Eurostatu nadal wskazują na różnice w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn w krajach Unii Europejskiej, choć ich skala zależy od państwa, sektora i metody pomiaru. Eurostat zastrzega przy tym, że sam wskaźnik nie jest bezpośrednią miarą dyskryminacji, bo wpływa na niego wiele cech rynku pracy. Większa przejrzystość zasad wynagradzania może jednak ograniczać sytuacje, w których wysokość pensji zależy głównie od tego, kto pierwszy odważy się podać konkretną liczbę.
Jak szukać ofert z jawnym wynagrodzeniem
Warto zacząć od portali, które umożliwiają filtrowanie ogłoszeń według wynagrodzenia i wymagają od pracodawców podawania stawek. Kolejny krok to porównywanie stanowisk o zbliżonym poziomie doświadczenia i podobnym zakresie obowiązków. Dobrze jest też zapisywać interesujące przedziały, zwracać uwagę na rodzaj umowy oraz sprawdzać, czy pensja podstawowa jest jasno oddzielona od premii i dodatkowych świadczeń.
Jeśli ogłoszenie nie podaje stawki, lepiej zapytać o nią jak najwcześniej. Długość procesu rekrutacyjnego nie zwiększa budżetu stanowiska, a trzy spotkania z hiring managerem nie sprawią, że 9 000 zł zamieni się pod koniec rozmów w 15 000 zł. Im szybciej obie strony poznają swoje możliwości i oczekiwania, tym mniejsze ryzyko wzajemnego rozczarowania.
Mając do wyboru dwie zbliżone propozycje, warto też zwrócić uwagę na sposób, w jaki firma komunikuje kwestie finansowe. Precyzyjne widełki, jasno określony rodzaj umowy oraz czytelne zasady dochodzenia do wyższej stawki sporo mówią o dojrzałości organizacji. Wynagrodzenie jest elementem umowy między dorosłymi ludźmi i nie ma powodu, by traktować je jak rodzinną tajemnicę zapisaną atramentem sympatycznym.
FAQ: jawne wynagrodzenie i oferty pracy
Czy każda oferta pracy musi teraz mieć podane widełki wynagrodzeń?
Niekoniecznie muszą się one znaleźć bezpośrednio w publicznym ogłoszeniu. Kandydat ma jednak prawo otrzymać informację o początkowym wynagrodzeniu lub jego przedziale odpowiednio wcześnie w toku rekrutacji.
Czy szerokie widełki wynagrodzeń to coś złego?
Nie muszą być problemem, jeśli pracodawca potrafi jasno wyjaśnić, co decyduje o miejscu kandydata w danym przedziale. Przy bardzo szerokich widełkach warto dopytać właśnie o te kryteria.
Czy można negocjować pensję, gdy oferta zawiera jawne wynagrodzenie?
Tak. Widełki pokazują budżet przewidziany na stanowisko, a konkretna propozycja może zależeć od doświadczenia, kompetencji i zakresu odpowiedzialności kandydata.
Dlaczego warto wybierać oferty z podanym wynagrodzeniem?
Dzięki temu można szybciej ocenić atrakcyjność stanowiska, porównać je z podobnymi propozycjami i uniknąć angażowania się w procesy, których budżet od początku nie pasuje do oczekiwań.
Gdzie szukać ofert z jawnymi widełkami?
Na SOLID.Jobs każda publikowana oferta zawiera widełki wynagrodzeń, więc pensję można brać pod uwagę już na etapie pierwszego przeglądania interesujących stanowisk.
Źródło: SOLID.Jobs

