Branża

Polska dołącza do regionalnej inicjatywy energetycznej CESEC

Po 11 latach funkcjonowania inicjatywy Polska i Czechy formalnie przystąpiły do współpracy energetycznej państw Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej. Podpis pod aneksem złożono 6 listopada w Zagrzebiu.

6 min czytania

Nowy krok Polski w energetyce. Europa ma dość drogich rachunków
Nowy krok Polski w energetyce. Europa ma dość drogich rachunków

Przez ponad dekadę kraje leżące w środkowej i południowo-wschodniej części Europy wspólnie planowały rozwój energetyki w ramach CESEC, a Polska - mimo swojej pozycji na regionalnym rynku gazu i prądu - nie była formalnym członkiem tego grona. Ten stan rzeczy właśnie się zmienił.

6 listopada w Zagrzebiu wiceminister energii Konrad Wojnarowski złożył podpis pod aneksem do porozumień zawartych w 2015 i 2017 roku. Na mocy tego dokumentu do inicjatywy dołączyły Polska i Czechy, dzięki czemu grono uczestników powiększyło się z 17 do 19 państw, z czego 11 należy do Unii Europejskiej.

Inicjatywa CESEC (Central and South-Eastern Europe Energy Connectivity) narodziła się w 2015 roku, a jej pierwotnym celem było zacieśnianie połączeń gazowych i zmniejszanie uzależnienia regionu od jednego dostawcy surowca. Dwa lata później zakres współpracy poszerzono o energię elektryczną oraz źródła odnawialne.

Obecnie w skład grupy wchodzą między innymi Austria, Włochy, Węgry, Rumunia, Słowacja, Chorwacja i Ukraina. Nadzór nad całością sprawuje Komisja Europejska, a w pracach uczestniczą przedstawiciele ministerstw, operatorzy sieci przesyłowych oraz regulatorzy rynków energii.

Formalny wniosek o przyjęcie Polska złożyła już 2 stycznia bieżącego roku. Po kilkumiesięcznych negocjacjach i uzyskaniu akceptacji pozostałych członków doszło do oficjalnego przystąpienia. Warto podkreślić, że nie powstała przy tym żadna nowa organizacja międzynarodowa, a Bruksela nie przejęła kontroli nad polskim sektorem energetycznym - CESEC pozostaje platformą uzgadniania wspólnych kierunków działania.

Prąd nie zatrzymuje się na granicy

W wielu miejscach Europy elektrownie potrafią w określonych godzinach generować więcej energii, niż wynosi lokalne zapotrzebowanie. Kłopot pojawia się, gdy nadwyżkę trzeba przekierować gdzie indziej, a sieć przesyłowa nie ma wystarczającej przepustowości.

Doskonale widać to na przykładzie elektrowni wiatrowych i fotowoltaicznych. W dni z dużym nasłonecznieniem i silnym wiatrem produkcja prądu potrafi skoczyć gwałtownie w górę. Jeśli krajowy system nie jest w stanie tej energii zużyć, zmagazynować lub wyeksportować, operatorzy muszą ograniczać pracę instalacji. W Polsce takie sytuacje zdarzają się coraz częściej - Bizblog zwracał już uwagę na problem ograniczania produkcji z OZE, podając, że w 2025 roku niewykorzystana energia odnawialna sięgnęła około 1,4 TWh, co częściowo wynika z braku elastyczności systemu.

Współpraca między państwami może złagodzić część tych trudności. Kiedy w jednym kraju pojawia się nadmiar energii, a w sąsiednim rośnie na nią popyt, dobrze rozwinięte połączenia transgraniczne umożliwiają przesłanie prądu tam, gdzie jest akurat potrzebny. To jednak wymaga nie tylko fizycznej dostępności linii, ale też sprawnie funkcjonującego wspólnego rynku.

Polska od lat rozbudowuje własną infrastrukturę przesyłową. W 2025 roku zapowiedziano budowę 5 tysięcy kilometrów nowych linii najwyższych napięć, a Polskie Sieci Elektroenergetyczne otrzymały wielomiliardowe środki na modernizację sieci. Znaczenie tych inwestycji będzie rosło wraz z powstawaniem nowych elektrowni i zwiększającym się zapotrzebowaniem na energię.

Polska też chce zmian

Podczas rozmów w Zagrzebiu wiele miejsca poświęcono utrzymującym się różnicom w cenach energii pomiędzy zachodnią a południowo-wschodnią Europą. Komisja Europejska podkreśla, że ograniczenia w infrastrukturze oraz słabe powiązanie rynków uniemożliwiają pełne korzystanie z tańszego prądu dostępnego u sąsiadów.

Ten problem dotyczy również Polski. Z najnowszych danych Eurostatu, analizowanych przez Bizblog, wynika, że w pierwszej połowie 2026 roku polskie gospodarstwa domowe płaciły średnio około 0,30 euro za kWh, przy czym w ostatecznej cenie prądu znaczący udział miały podatki i opłaty.

Sama rozbudowa połączeń z innymi krajami nie zlikwiduje tych obciążeń, ale może zmniejszyć część trudności z dostępnością energii na rynku hurtowym, zwłaszcza w okresach wzmożonego zapotrzebowania lub niedoborów produkcji.

Komisja zależy również na lepszym wykorzystaniu już istniejącej infrastruktury. Nie zawsze konieczne jest stawianie nowej linii od zera - niekiedy wystarczy modernizacja urządzeń, dokładniejsze monitorowanie warunków pracy sieci oraz inteligentne zarządzanie przepływami energii.

W Polsce rola takich rozwiązań uwidacznia się zwłaszcza w ekstremalnych warunkach pogodowych. Tego lata krajowy system energetyczny musiał zmagać się z suszą i wysokimi temperaturami, które utrudniały funkcjonowanie części infrastruktury. Dodatkowe możliwości przesyłowe mogą zwiększać odporność systemu, choć nie zastąpią wystarczających mocy wytwórczych i rezerw.

Chcą połączyć sieci Ukrainy, Mołdawii i państw regionu

Wraz z przyjęciem Polski i Czech uczestnicy CESEC zatwierdzili nowe plany działań dotyczące zarówno energii elektrycznej, jak i gazu. Dokumenty wskazują inwestycje, które od lat borykają się z opóźnieniami i wymagają ściślejszej współpracy między państwami.

Jeśli chodzi o elektroenergetykę, szczególny nacisk położono na trzy duże korytarze przesyłowe: Black Sea Corridor, Mid-Continental East Corridor oraz Trans-Balkan Electricity Corridor. Ich dalszy rozwój ma zwiększyć zdolności przesyłowe pomiędzy różnymi częściami regionu.

W ustaleniach pojawiły się także konkretne połączenia istotne dla bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy i Mołdawii: linia Bălți-Suceava łącząca Mołdawię z Rumunią, połączenie Mukaczewo-Veľké Kapušany spinające Ukrainę ze Słowacją oraz linia Artsyz-Isaccea pomiędzy Ukrainą a Rumunią.

Drugi z zatwierdzonych planów dotyczy infrastruktury gazowej. Państwa CESEC zamierzają rozwijać możliwości przesyłu gazu ziemnego, usprawniać działanie istniejących gazociągów oraz przygotowywać się na szersze wykorzystanie wodoru i biometanu.

To obszar, w którym Polska odgrywa już istotną rolę dla sąsiadów. Dzięki terminalowi LNG w Świnoujściu, gazociągowi Baltic Pipe oraz połączeniom z innymi krajami nasza infrastruktura może obsługiwać nie tylko krajowych odbiorców. Polska rozważa też dalszą rozbudowę zdolności importowych LNG przez Gdańsk.

Równocześnie zmienia się krajowy miks wytwarzania energii elektrycznej. Na Bałtyku zakończono już montaż wszystkich 76 turbin farmy Baltic Power, a kolejne morskie instalacje wiatrowe są w trakcie budowy. Ich uruchomienie sprawi, że sprawne zarządzanie przesyłem i magazynowaniem energii zyska jeszcze większe znaczenie.

Komisja Europejska zakłada, że udział energii elektrycznej w końcowym zużyciu energii w UE wzrośnie z około 23 proc. obecnie do 46 proc. w 2040 roku. Coraz więcej procesów przemysłowych, instalacji grzewczych i środków transportu będzie więc uzależnionych od sprawności sieci elektroenergetycznej.

Rozbudowywana infrastruktura wymaga też odpowiedniej ochrony. Niedawno informowaliśmy o powołaniu w Polsce zespołu CSIRT Energia, który ma wspierać odpieranie cyberataków wymierzonych w elektrownie, sieci przesyłowe i gazociągi. Im ściślej powiązane są systemy poszczególnych krajów, tym większą wagę ma współdziałanie również w sytuacjach kryzysowych.

Podpisaliśmy dokument, ale na efekty trzeba jeszcze zapracować

W treści porozumienia znalazł się zapis, który każe ostrożniej patrzeć na całe przedsięwzięcie. Aneks deklaruje wolę współpracy politycznej, lecz nie tworzy żadnych nowych zobowiązań prawnych czy finansowych. Samo wejście Polski do CESEC nie uruchamia zatem automatycznie środków na krajowe inwestycje.

Nie wskazano też konkretnego polskiego projektu, który dzięki podpisowi w Zagrzebiu miałby otrzymać nowe finansowanie czy gwarancję realizacji. Poszczególne przedsięwzięcia nadal będą przechodzić przez odrębne uzgodnienia, pozwolenia i decyzje.

Dla Polski wartością samą w sobie jest już możliwość udziału w tych rozmowach od samego początku. Zamiast dowiadywać się o regionalnych ustaleniach po fakcie, polskie ministerstwo, regulatorzy i operatorzy będą mogli zgłaszać własne potrzeby już na etapie tworzenia wspólnych planów.

To z pozoru drobna zmiana, lecz energetyka coraz rzadziej mieści się w granicach jednego państwa. Gdy brakuje prądu, gazu czy przepustowości sieci, liczą się też decyzje zapadające u sąsiadów. Polska zyskała dodatkowe miejsce przy stole, przy którym może je współkształtować. To, ile warte jest podpisane porozumienie, pokażą jednak dopiero inwestycje, które uda się dzięki tej współpracy skutecznie zrealizować.

Źródło: Spider's Web