Branża

Berlin i Paryż chcą twardszych reguł handlu z Chinami, a tanie zakupy z Temu mogą zdrożeć

Niemcy i Francja domagają się od Brukseli nowych narzędzi do walki z nieuczciwym handlem z Chinami. Kolejne cła i opłaty sprawiają, że czasy bardzo tanich zakupów na Temu czy Shein mogą się kończyć.

2 min czytania

Tanio już było. Produkty z Chin mogą być jeszcze droższe
Tanio już było. Produkty z Chin mogą być jeszcze droższe

Jeszcze niedawno przeszukiwanie ofert na Temu czy Shein w poszukiwaniu groszowych okazji z Chin było codziennością wielu polskich internautów. Słuchawki kosztujące dosłownie kilka złotych, smartwatch za cenę kawy na mieście czy elektryczna hulajnoga za ułamek krajowej ceny - tego typu okazje przyciągały miliony kupujących, którzy w rodzimych sklepach zapłaciliby nawet kilkanaście razy więcej za podobny sprzęt.

Wszystko wskazuje jednak na to, że ten okres dobiega końca. Wprowadzane sukcesywnie cła oraz dodatkowe opłaty na towary sprowadzane z Chin przekładają się wprost na wzrost cen. A to i tak nie wystarcza niektórym stolicom - Niemcy oraz Francja domagają się od Brukseli znacznie bardziej zdecydowanych kroków wobec chińskich władz.

Berlin i Paryż naciskają na twardszą politykę handlową wobec Chin

Niemcy, które przez długi czas opowiadały się za utrzymaniem otwartego rynku unijnego, głównie z myślą o ochronie własnych koncernów działających na terenie Chin, zmieniły obecnie kurs. Wspólnie z Francją wywierają presję na Komisję Europejską, domagając się zdecydowanej reakcji. List podpisany przez kanclerza Niemiec i prezydenta Francji sugeruje, że Unia Europejska zamierza wyposażyć się w nowe instrumenty ochrony handlowej, inspirowane rozwiązaniami stosowanymi w Stanach Zjednoczonych, które umożliwiają błyskawiczne ograniczanie dostępu do rynku w sytuacji, gdy partner handlowy łamie zasady uczciwej konkurencji.

Jeśli pomysł forsowany przez Berlin i Paryż zostanie zrealizowany, Komisja Europejska zyska możliwość dużo szybszego reagowania, łącznie z prawem do całkowitego odcięcia dostępu do unijnego rynku. Co istotne, takie działania nie musiałyby ograniczać się do konkretnych produktów - w razie potrzeby objąć mogłyby całe sektory gospodarki, a w najbardziej skrajnych scenariuszach doprowadzić do znacznie szerzej zakrojonych barier handlowych.

Projekt zakłada też usprawnienie samego procesu decyzyjnego. Decyzje Komisji Europejskiej miałyby obowiązywać automatycznie, chyba że odpowiednio liczna grupa państw członkowskich zgłosiłaby wobec nich sprzeciw. To odwróciłoby obecny mechanizm, w którym do wprowadzenia jakichkolwiek regulacji potrzeba zebrania większości głosów popierających.

Choć w treści listu nie padła nazwa żadnego konkretnego państwa, nietrudno się domyślić, o kogo chodzi. Deficyt handlowy Unii Europejskiej wobec Chin osiągnął rekordowy poziom, a niemiecka branża motoryzacyjna traci grunt zarówno na samym rynku chińskim, jak i w obrębie Unii Europejskiej. Chińskie samochody spalinowe oraz hybrydowe systematycznie zwiększają swój udział w sprzedaży, podczas gdy niemieccy producenci ogłaszają kolejne redukcje zatrudnienia.

Źródło: AntyWeb

Firmy

Małpki w systemie kaucyjnym? Branża prosi o czas, dane mówią co innego

Prezes Maspeksu Krzysztof Pawiński apeluje o wstrzymanie się z objęciem małych szklanych buteleczek kaucją, tłumacząc to kosztami i potrzebą ustabilizowania systemu. Dane ze sprzątania lasów i plaż pokazują jednak, że problem porzuconych szklanych opakowań raczej rośnie niż maleje.

7 min czytania